Protokół z zebrania plenarnego w Tarnowie
PROTOKÓŁ Z PLENUM ZARZĄDU GŁÓWNEGO
POLSKIEGO TOWARZYSTWA LEKARSKIEGO
TARNÓW, 7 maja 2010r.
Antoni Sydor
Dzień dobry Państwu. W imieniu zarządu oddziału Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Tarnowie, jako gospodarze tego dzisiejszego plenum zarządu głównego, chciałbym bardzo serdecznie wszystkich Państwa przywitać. Szczególnie serdecznie witam naszego prezesa, Pana Jerzego Woy-Wojciechowskiego i cały Zarząd. Bardzo mi miło.
Równocześnie chciałbym Państwa bardzo serdecznie zaprosić do udziału, we wszystkich uroczystościach, które są związane ze 140-leciem naszego Towarzystwa Lekarskiego w Tarnowie. Szczegółowy program tych uroczystości otrzymaliście Państwo zarówno w listach dot. plenum, jak i w tych materiałach, które zostały Państwu przekazane.
Równocześnie chciałbym bardzo serdecznie zaprosić Państwa na dzisiejsze spotkanie towarzyskie, kolację uroczystą w hotelu Bristol. Ci z Państwa, którzy – a wszystkich zapraszam – zostaną, to proszę łaskawie przekazać informację Pani Kempny o decyzji odnośnie udziału w tym spotkaniu towarzyskim. Jeszcze raz serdecznie witam i oddaję głos Panu Prezesowi Woy-Wojciechowskiemu.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Cóż, będę kontynuował najlepszy wzorzec, będę witał Państwa w dalszym ciągu. Witam bardzo gorąco wszystkich Państwa. Czuję się jak - spotykamy się dwa razy do roku na plenarnych spotkaniach – jakbym był z jakąś wierną gwardią i wędrował gdzieś wiele, wiele lat temu, zdobywać szańce Rzeczpospolitej, czy wędrować w jakiś innych celach; bo spotkania z Państwem zawsze dodają mi sił; wracam odmłodzony z wielką ochotą do pracy.
Cieszę się, że jest już blisko 40 osób Witam moich kolegów siedzących obok mnie: v-ce prezesów Dosiaka i Czarneckiego; witam Panią doktor Podgórską – naszego skarbnika, doktora Millera – sekretarza.
Niech mi będzie wolno powitać członków prezydium: Pana doktora Jacka Burskiego, który z dojechał z Radomia, Panią profesor Stypułkowską, Panią doktor Zawadowicz.
Pragnę serdecznie powitać kolegę Dariusza Ratajczaka, doktor Barbarę Siwińską ze Śremu, kolegę Janusza Wasilewskiego – wspólny pociąg nas wiózł z Warszawy wczoraj; naszego rzecznika redaktora Kormana; Panią doktor Małgorzatę Dosiak; niezmordowanego i zawsze z nami Pana doktora Franciszka Dudziuka z Poznania, kolegę Jacka Gawrona, miałem przyjemność też widzieć; Annę Gendaszyk-Tischer, która jechała te 500km z doktor Siwińską, doktor Gonera chyba dojechał przed chwilą, doktor Wiesława Geranowska – cieszę się bardzo, że jest przedstawiciel Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego; Pan doktor Jan Hałabuda – też mieliśmy przyjemność tym samym pociągiem jechać.
Nie będzie kilku osób (powiem to przy nazwisku doktora Kocota) którzy podobnie jak doktor Kocot są z powodów naukowych, zawodowych bądź losowych, są nieobecni. Nieobecna jest też Pani doktor Łapkiewicz, która ma pogrzeb w rodzinie w Grudziądzu, mąż jej siostry zmarł i w ostatniej chwili musiała tam pojechać. Podobnie doktor Henryk Potyrcha przesłał usprawiedliwienie.
Witam niezwykle gorąco człowieka, dzięki któremu na całym Pomorzu nasze Towarzystwo tak rozkwita, Romka Pruszyńskiego; jak się okazuje jak się nabiera tężyzny na Syberii w latach zesłania, to starcza tych sił na całe życie. Dziękujemy Romku, że jesteś.
Doktor Bolesław Rudnicki jest z nami. Witam Pana doktora tak samo bardzo serdecznie. Doktor medycyny Tomasz Rzemieniuk - witamy. Pani doktor Małgorzata Stec – kłaniam się pięknie. Gospodarz, Antoni Sydor, prezes tutejszego towarzystwa dopisał, jest i mam nadzieję, że dotrwa z nami do końca.
Cieszymy się, że z tak daleka – bo aż z Krakowa – dojechał doktor Adam Wiernikowski. Kolega Wojas, który przez telefon zapewniał, że będzie, mimo że niedawno nie czuł się najlepiej. Kolega Marceli Wróbel z Częstochowy jest, a dokładniej pod Częstochową – najwspanialsza miejscowość, jaka tam się znajduje w gminie.
Koleżanka Stefania Banach – kłaniam się pięknie. Proszę Państwa są również goście, których zawsze serdecznie zapraszamy, z sądu koleżeńskiego, doktor Kijańska dojechała z Sieradza, jest podpisana – witamy Panią doktor (może przegląda akta sądowe).
Doktor Barbara Grudzień – Furma ze Stalowej Woli jest, bo miałem przyjemność widzieć. Kolega Marian Marchewka jest mimo, że parę dni temu rozmawiał ze mną, jest chory niestety.
Z komisji rewizyjnej kolega Adam Galewski, prezes tejże komisji rewizyjnej, mieliśmy okazję razem jechać pociągiem. Doktor Stanisław Gołba z Katowic jest usprawiedliwiony. Przemysław Janik dojechał z Bydgoszczy. Doktorze Janik witam serdecznie.
Henryk Czerwiński – cieszymy się Heniu, że po latach przerwy dotarłeś. Już nie miałeś wymówki – tak blisko do Tarnowa miałeś, że… nie groź mi tą laską bo ja też zacznę chodzić z taką samą niedługo… Kto jest pełnosprawny proszę o podniesienie ręki. Cieszę się bardzo, że doktor Stanisław Dyl z Sochaczewa jest z nami bo miałem przyjemność widzieć. Kolega Otfinowski z Tarnowa jest na miejscu witamy serdecznie. Kolega Marek Pietruszewski z Częstochowy też widziałem jest na końcu, witałem się. Doktor Ryszard Szymański – miałem przyjemność widzieć z niedaleka.
Proszę Państwa, kilka osób jeszcze jest w drodze m.in. osoba, która przez wszystkie nasze spotkania w prezydium uczestniczyła w naszej pracy, Pan doktor Hamankiewicz, którego oddzielnie powitamy jak dojedzie do nas – miał jakieś zakłócenia w drodze.
Czy kogoś z Państwa nie wymieniłem kto jest nie podpisany na liście? Podaję listę do podpisania.
Witam, jeżeli tego jeszcze nie zrobiłem to przez opieszałość kolegi prezesa Baranieckiego, który wrócił specjalnie ze Stanów Zjednoczonych, żeby zdążyć na nasze spotkanie, a nie podpisał się na liście. Ja nie dziwię się, miał obowiązki inne.
Proszę Państwa, witam bardzo serdecznie, proszę o zatwierdzenie porządku dziennego, mam nadzieję, że nie macie Państwo uwag do porządku, który u Państwa w teczkach się znajduje.
Czy są jakieś uwagi?
Nie widzę.
Proszę o zatwierdzenie protokołu zebrania plenarnego, które się odbyło 22 maja w Śremie przed rokiem. Śremianki są dwie, wspaniałe wiosenne. Kto z Państwa ma jakieś uwagi?
Głos z sali
ja bardzo proszę o sprostowanie w protokole na stronie którejś tam, gdzie była nagroda Towarzystwa Internistów Polskich nazwisko Jerzy Dosiak, rzecz odbywała się w Warszawie a nie w Sosnowcu. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję, że kolega mówi do mikrofonu, wszystkich Państwa proszę, którzy będą zabierali głos, ponieważ nagrywane są nasze obrady i potem będzie nam łatwiej protokół przygotować. Prosimy o zabieranie głosu mówiąc do mikrofonu. Bardzo dziękuję. I przedstawianiu się oczywiście.
Bardzo dziękuję Panu redaktorowi Kormanowi, który przygotował, tym razem już bez stresu, bo bywało tak, że na godzinę wcześniej drukarnia nam oddawała tuż przed plenum, nasze Wieści. Te Wieści są przygotowane odpowiednio wcześniej. Dziękujemy Panie redaktorze. Wszyscy z Państwa wieści mają, ale proszę czytać dopiero do poduszki. Tutaj musimy uczestniczyć.
Witając Państwa (Państwo pozwolą, że ja usiądę) chcę przedstawić – nie ma tego w programie – ale chcę witając Państwa przedstawić, czym się głównie zajmowaliśmy. Ująłem tylko te fragmenty, które dotyczą jakby polityki całego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, albo polityki Zarządu Głównego.
Odeszli od nas w ostatnim okresie, nasi nieodżałowani koledzy: skarbnik docent Marek Gawdziński, już w Śremie nie było go ostatnio, był dość ciężko chory.
Zmarł również bardzo z nami związany, od początku działał w Towarzystwie Lekarskim minister zdrowia Zbigniew Religa. Zmarł Stefan Wesołowski, urolog, dożył pięknego wieku 101,5 lat, urządzaliśmy mu jako Towarzystwo Lekarski stulecie. Wczoraj odszedł, jak się dowiedziałem, też nieodżałowanej pamięci prof. Dr hab. Zbigniew Herman. Wszyscy zmarli byli kawalerami medalu Gloria Medicinio. Wszystkich ceniliśmy, będzie ich nam bardzo brakowało.
Uczcijmy ich chwilą ciszy.
Dziękuję bardzo.
Proszę Państwa – nie było takiego rocznego sprawozdania, odbyło się w tym okresie od czasu, kiedy mieliśmy spotkanie w Śremie, około 50 środowych spotkań prezydium. Najczęściej prezydium działało w cztero-, pięcioosobowym składzie, ale też wiele było w pełnym składzie. Działaliśmy w takim składzie; do prac prezydium od początku nie włączył się nie mając czasu, bo działał chyba w Okręgowej Izbie Lekarskiej kolega Dariusz Ratajczak. Bardzo się ucieszyłem jak go zobaczyłem. Może dołączy do nas jeszcze na dalszą część pracy. Proszę Państwa, dziękując za to spotkanie, bo spotkanie, które mieliśmy w Brudzewie, które ciągle wspominamy, wielkim wydarzeniem dla Polskiego Towarzystwa Lekarskiego było 20-lecie Samorządu Lekarskiego, które odbywało się z wielką pompą w Poznaniu, w Filharmonii Narodowej Poznańskiej, ale Auli Uniwersytetu Poznańskiego, gdzie było niezwykle uroczyście: 20 autokarów, delegaci z całej Polski, i wystąpiła orkiestra PTL 100 osobowa, orkiestra lekarzy, która grała m.in. IX Symfonię.
Kiedy mówię o IX Symfonii, niezwykłej uroczystości Samorządu Lekarskiego, niech wolno będzie mi powitać prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej dr Macieja Hamankiewicza. Witamy gorąco. Zaczęliśmy 5 min. wcześniej, uspokojeni, że już blisko Pan prezes jest Tarnowa.
Antoni Sydor
przepraszam ja w imieniu gospodarzy, chciałem też serdecznie powitać Pana Prezesa. Miło mi bardzo.
Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej dr Macieja Hamankiewicza
Jeszcze raz przepraszam za spóźnienie ale perturbacje…
Jerzy Woy-Wojciechowski
Cieszymy się bardzo, że Pan prezes jest z nami. Chciałem jednym zdaniem powiedzieć: niektórzy z Państwa byli na tym spotkaniu; że zabierając głos mówiłem bardzo krótko, bo niespełna 2 min. Nawiązałem do tego, co było taką bolesną raną, o czym później będzie, że nie widzi się tych lat, kiedy PTL, jak wspominaliśmy przed chwilą z kolegą Wojasem, urządzało przed 25 laty, i 30 laty nawet ogólnopolskie spotkania, żeby reaktywować Samorząd Lekarski. Przekazując pozdrowienia od PTL pozwoliłem sobie powiedzieć, że mam takie wrażenie jakby nasze dziecko nie przestrzegało czwartego przykazania. Nie tylko wstydzą się swojego ojca, a niekiedy źle się wyrażając o swoim rodzicu, tak jakby Samorząd Lekarski narodził się z morskiej piany PRL-u.
Po tym spotkaniu podszedł do mnie jeden z członków Naczelnej Izby Lekarskiej, prosząc aby jego syn pisał pracę habilitacyjną na temat działa Towarzystwa Lekarskiego przed reaktywacją Samorządu Lekarskiego. Efektem tego jest również współpraca z Panem Redaktorem Wiśniewskim, o czym za chwilę. Uroczystości w Warszawie były również dla nas dużym wydarzeniem.
W Wilnie reprezentowała nas Pani doktor Zawadowicz. Towarzystwo Lekarskie Wileńskie powstało w 1805r. Witam Panią doktor Wydrow, v-ce prezes sekcji medycyny estetycznej. Dużym wydarzeniem był również jubileusz tygodnika „Służba Zdrowia 60-lecie”, na którym byli przedstawiciele z całej Polski - w arkadach Kubickiego na Zamku Królewskim w Warszawie. I wielu z nich powiedziało: ja działałem w Towarzystwie Lekarskim już 50 albo tam nawet 60 lat. To spotkanie, o czym wspomniałem, miało miejsce z Panem redaktorem Wiśniewskim miało miejsce w lipcu ub.r. Napisał 3 znakomite monografie o działalności Samorządu Lekarskiego przed wojną w okresie XX-lecia międzywojennego i od 51 roku oraz w ostatnim okresie. Napisał w jednym ze swoich artykułów, że tak wygląda jakby Towarzystwo Lekarskie, było celowo pomijane w sprawozdaniach Samorządu Lekarskiego itd. Odnalazł papiery po tych spotkaniach ze mną, mówiące, że pierwsze rzeczywiście udokumentowane starania o reaktywacje Samorządu Lekarskiego, były na początku 50-tych lat. Wnosił je Pan profesor Kodejszko, wielokrotnie pan prof. Koszarawski.
Gorący apel do Państwa, aby Ci z Państwa, którzy mają jakiekolwiek materiały, którzy chcieliby dorzucić chociaż 3 zdania, bo materiały poginęły; wyprowadzenie się klubu lekarza i opuszczenie piwnic w kamienicy Strzałeckich, która była potem generalnie remontowana na parterze sprawiły, że część naszych dokumentów albo zamokła albo zaginęła.
Część przekazano podobno do Głównej Biblioteki Lekarskiej, a Pan doktor Hornowski, u którego byłem jeszcze kilka dni temu, nie widzi, i praktycznie po mojej kilkuminutowej wizycie jedyną rzecz, jaką zrozumiałem, to że podziękował za to, że go odwiedziłem. Bardzo źle mówi i te materiały, które on zapisywał na dziesiątkach zeszytów, w czasie spotkań i w czasie kiedy działała ta komisja ds. reaktywacji Izb Lekarskich powstała w 1980r. –zaginęły. Tych materiałów też nie ma. Po prostu ktoś uważał, że one są niepotrzebne.
Prowadziłem rozmowy z przedstawicielami Banku IGBC przez blisko rok. Rozmawiałem z wieloma kierownikami, prezesami, decydentami z tego wielkiego, największego, najstarszego banku, jedynego który w kryzysie ekonomicznym nie tylko, że nie stracił ale nawet zyskał. Pragnąc, aby zainteresować ten bank Polskim Towarzystwem Lekarskim. Może źle zrobiłem, że prosiłem również mojego zięcia, który pracował w Londynie, w Madrycie, potem na Sri Lance, w tymże banku, a potem w Warszawie, prosiłem go: „zrób coś, żeby ten bank, bardzo bogaty (dowiedziałem się, że miał kilka milionów na promocję tego banku), żeby część tych pieniędzy trafiła do PTL-u. Bo pamiętacie państwo jeszcze nie tak dawno, 23 października, była firma CERAGEM koreańska, która nas popierała.
W kilka dni później miałem wykład w Radomiu, żeby podziękować Panu, który tę firmę do nas zbliżył. Mówi: proszę przyjechać z wykładem ale przed 16 listopada, bo mamy różne plany na 16 listopada.
Tego dnia zmarł nagle na udar mózgu.
Straciliśmy przyjaciela PTL-u, ale straciliśmy też firmę, która była bardzo zaangażowana w niesienie nam pomocy, m.in. dała dwa łóżka, z których jedno jest w domu lekarza seniora, każde po 11 tys. zł. Niestety, nie tylko bank nie zdecydował się tu przyjechać; widocznie mają wielu takich którzy się starają o ich zainteresowanie.
Powstała nowa Rada Społeczna, ponieważ Dom Lekarza jest pod naszą moralną opieką od samego początku, a zanim powstał 20 lat starań siedzącego tu kolegi Czarneckiego, doktor Łapkiewicz, moich, doktora Hornowskiego, całego środowiska lekarskiego, które urządzało bale na ten cel.
Powstała Nowa Rada, która się zdziwiła, że PTL ma jakiekolwiek zasługi. A my kupiliśmy samochód dostawczy, mikrobus, kupiliśmy aparat EKG etc. , podarowaliśmy łóżko niedawno CERAGEM. Prosiłem, aby w regulaminie było napisane, że obok Samorządu Lekarskiego, obok różnych instytucji ma wpływ na politykę i utrzymanie Domu Lekarza, Polskie Towarzystwo Lekarskie. Była zdziwiona i po wizycie u Pani minister zdrowia, która miała miejsce później, ta sprawa się zmieniała o czym powiem za chwilę.
Wspominam o tym, że był jubileusz z okazji 45-lecia Towarzystwa Medycyny Laboratoryjnej. Uczestniczyłem w tym zebraniu; rzadko kto rozpoczyna swoje spotkanie „Narodziliśmy się w PTL-u jako sekcja. Działaliśmy tam przez wiele wiele lat, a w końcu 45 lat temu się usamodzielniliśmy”. Uważam, że należy o tym powiedzieć, bo nie zawsze tak bywa, że osoba którą się prosi do współpracy, potem się obraża na proszącego; to tak samo jak się komuś pożyczy pieniądze i zyskuje się wroga, bo ten, któremu pożyczyło się pieniądze, potem unika przez długie lata.
Uroczystość Medale Gloria Medicine 23 października, większość Państwa pamięta była znakomita. Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz, z którą jestem w jednej fundacji pomagającej uczyć dzieci z najbiedniejszych regionów wiejskich, angielskiego (nazywa się Efekt Motyla ta fundacja) powiedziała, że musi mi przyznać, że gratuluje takich ludzi, o których słyszałam podczas uroczystości Gloria Medicine i cieszy się że ludzie którzy wg społeczeństwa powinni być świętymi, służyć innym rzeczywiście takimi są.
Znakomicie się spisał nasz maestro Wiesław Ochman, który prowadził naszą imprezę, który dzięki koledze Zarzyckiemu z Białegostoku, prezesowi Towarzystwa Lekarskiego z Białegostoku nagrał płytę z pieśnią lekarzy w wykonaniu Wiesława Ochmana, która była rozesłana do wszystkich z życzeniami na Święta Bożego Narodzenia i na Nowy Rok. Ochman się spisał znakomicie. Natomiast Pan, który reprezentował nowego dyrektora Pałacu na Wyspie, zachowywał się skandalicznie. Profesor Ujec z Wrocławia, który miał otrzymać Gloria MEdicine (85lat) spędził wiele godzin w pociągu, nie wpuszczono go środka, padał deszcz, wiele osób starszych stało na zewnątrz. Chór również miał trudności z wejściem. Napisałem skargę do dyrektora, to tego samego dnia ukazała się jego skarga, tego dyrektora, że my się zachowywaliśmy niegrzecznie jakoby. Na szczęście opinie wystosowałem również do Ministra Kultury i Sztuki mówiąc, jak nie kulturalnie zachowuje się człowiek, który powinien być symbolem kultury w takim miejscu jak Pałac na Wodzie. Nie będziemy tam więcej robili. Minęły czasy kiedy dyrektorem był niesłychanie prawy, niesłychanie nam oddany profesor Marek Kwiatkowski. Po rozmowach z Panem dyrektorem prof. Rotermundem uzyskaliśmy zniżkę, normalnie byśmy płacili 18 tys. za wynajęcie Sali na Zamku Królewskim, zapłacimy znacznie mniej.
Dla mnie wielkim przeżyciem, dlatego o tym mówię, bo nie ma tego w sprawozdaniu, ale było zaproszenie mnie na wykład inauguracyjny do Lublina, miałem tam wykład „Jan Paweł II – lekarz dusz” oparty w dużej mierze na moim wykładzie, który Państwo znają; było mi bardzo miło, cała aula wstała i czciła pamięć tego wielkiego Polaka.
W efekcie dostałem kilka jeszcze zaproszeń, m.in. na inauguracje kongresu w Krakowie, we wrześniu tego roku - Wyższa Szkoła Kosmetologii; mówię o tym, że nasza szkoła nie wychodzi na zewnątrz, nie chodzi w gronostajach, nie chodzi w biretach, nie zamawia orkiestry na rozpoczęcie. Kolega Ignaciuk, Pani doktor Wydro, robi to w sposób inny, organizuje, zaprasza znakomitości z Hiszpanii, z Włoch, z Francji, z Niemiec, czy nawet z Brazylii. W tym roku na kongresie wrześniowym, będzie wielu specjalistów z Rosji.
A tam, z wielkim przepychem, 10-lecie Wyższej Szkoły Kosmetologii, a więc profesorowie w togach, gronostaje, birety, itd.. Dlatego pozwoliłem sobie to umieścić.
W ogólnopolskiej inauguracji w Teatrze Wielkim w Warszawie uhonorowano również PTL, wspominając ścisłą współpracę w zakresie kształcenia ustawicznego. Rektor, który witał, był dla nas bardzo łaskawy. W Częstochowie PTL zorganizowało dwie imprezy, nie wiem czy one były w tym samym czasie, czy w odstępie tygodnia. Jedna była w ramach Kongresu Polonii, który się nie odbył.
Witam kolegę Olgierda Kossowskiego bardzo gorąco z Bielska Białej, witamy naszego szanownego kolegę.
A druga konferencja tez znakomita, bo reperkusje potem docierały do mnie nawet od osób z Ukrainy, od Polaków z Ukrainy, była poświęcona profesorowi Relidze, już po jego odejściu. Dziękujemy koleżance Zawadowicz za tak aktywne, jak zwykle znakomicie przygotowane konferencje.
Perły Medycyny reprezentował Zarząd Główny przez cale lata, nasz nieodżałowany kolega Marek Biowdziński; zwrócono się do mnie, żebym brał udział w obradach, które tam nieraz wiele godzin trwały. Poprosiłem kolegę Gawlińskiego, który reprezentował nas i niestety na tej Gali już go nie było. Rok wcześniej po raz ostatni uczestniczył.
Ta gala grupuje ok. 700 zaproszonych osób z całej Polski i jest wiele porozdawanych nagród, najczęściej fundowanych przez starostów i, wojewodów itd. Dużo dostaje z zakładów pracy, natomiast nas interesuje to, że wyróżnia się Perłami Medycyny placówki, związane z ochroną zdrowia, bardzo szeroko bo i o rehabilitacji i kliniki takiej i otwarte lecznictwo itd. Tym razem reprezentowała nas Pani dr Felicja Łapkiewicz, włączył się również do tej Perły Medycyny nasz kolega Miller, o którym za minutę powiem więcej.
Ta Gala jest wielka. Prowadził ją Pan Kammel z Panią, która grała w „M jak Miłość” taką panią przefarbowaną teraz na blond, nieważne - a ten serial jest bardzo popularny. Właśnie Pani Koroniewska prowadziła.
Szereg placówek, uzyskało Perłę, między innymi, za prowadzenie szkolenia i za współprace z Polskim Stowarzyszeniem Lekarskim, co w tym miejscu podkreślam.
Otwarta sesja Polskiej Akademii Nauk jest wielkim wydarzeniem raz na parę lat, dlatego pozwoliłem sobie tutaj zamieścić to wydarzenie. Odbywało się w siedzibie PAN. Było jakieś 100 osób. Poza członkowie PAN, zaproszonych osób było 10-15. Miałem honor reprezentować PTL. Pan Profesor Klajber wspominał o naszej roli jako największego towarzystwa, jako organizacji użytku publicznego.
Był Marszałek Komorowski, potem szereg innych osób, które zabrały głos w czasie tej sesji. Natomiast reprezentowałem już czynnie bardzo PTL, które nie reagowało na, jak oni twierdzą, na apel, aby się włączyć w obchody Roku Chałubińskiego. Moje zaangażowanie też było niewielkie, bo uczestniczyłem w komitecie odnowy pomnika Chałubińskiego w Zakopanem. Od wielu lat jestem zresztą w tym komitecie. Promowałem książkę Pani Protazji Skowrońskiej o Tytusie Hołzie - najlepsza książka jaka powstała i poproszono mnie, żeby w Polskiej Akademii Nauk wygłosić wykład inauguracyjny na temat Tytus Chałubiński w tradycji polskich lekarzy - ja mówię nie mogę, bo od pół roku wcześniej obiecałem, że będę na konferencji w Częstochowie. W końcu zamówiłem samochód, prywatnie pojechałem, samochód czekał pod pomnikiem Kopernika, przed pałacem Staszica. Wygłosiłem wykład jako przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, i w bardzo złych warunkach wracałem, bo z 10 razy był śnieg, ślizgawica itd., ale zdążyłem na tę konferencje do Częstochowy.
Zebranie sprawozdawcze, bo zawsze uczestniczymy i w zebraniach Naczelnej Izby Lekarskiej jak nas proszą oraz Okręgowej Izbie Lekarskiej, dlatego tez umieściłem to w grudniu; i wam mówiłem, że za minutę wspomnę o koledze Millerze;
31 grudnia po 22 latach pracy, z powodów zdrowotnych, zrezygnował z funkcji sekretarza, nasz wspaniały kolega Zbigniew Miller. Napisałem tutaj maleńkie słówko” dziękujemy Zbyszku, nasza wdzięczność za te lata pracy, za to, co zrobiłeś dla nas wszystkich, za to że mi towarzyszyłeś w najtrudniejszych momentach, jest nie do zastąpienia. Dziękujemy Ci wszyscy z całego serca Zbyszku i to, że odchodzisz z funkcji sekretarza, wcale nie świadczy że odchodzisz z Zarządu Głównego, czy z naszego kręgu, w dalszym ciągu będzie nas reprezentował w Perłach Medycyny(oklaski)……Zbyszku dziękujemy.
Zbigniew Miller
Panie Prezesie pozwolę sobie i Szanowni Państwo, pozwolę sobie jedno słowo. Sadzę, że nie zasłużyłem. Są to wielce dla mnie piękne podziękowania. Pracowałem na miarę swoich możliwości, ale przychodzi taki okres, kiedy trzeba troszeczkę zwolnić i to, że prosiłem o zwolnienie i podanie się w jakiś sensie do dymisji, to nie dowód, że jest rezygnacja. Najlepszym dowodem jest to, że jestem tutaj dzisiaj, na miarę moich możliwości staram się być i dokąd będę mógł, będę zawsze w towarzystwie i z towarzystwem.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo…
Zbyszku ja się tez obawiam, że kiedyś przyjdzie na mnie, taki okres, że będę chciał zwolnić. Proszę Państwa-(oklaski)
W Teatrze Polskim był wspaniały Koncert Galowy Izby Aptekarskiej, napisałem to, zamiesiłem to, dlatego, że z wielką zazdrością wspominam, jak nasze Towarzystwo Lekarskie urządzało koncert (2 w Sali Kongresowej, 1 pod hasłem lekarza w swojej stolicy), jeden w 1981 roku, na który przyjeżdżali ludzie z innych miast, to mnie nie zaprosiliście? jak z Krakowa jak Grechuta nie pamiętam, ja tez chce spontanicznie wystąpić, a Zbigniew Zapasiewicz wychodził na proscenium i mówił przepiękny Pana Cogito wiersz i ludzie płakali na tych imprezach.
Żałowałem bardzo, bo Okręgowa Izba Aptekarska, jak sama nazwa wskazuje, ma duże pieniądze; koncert prowadził Bogusław Kaczyński. Występowała Wielka Orkiestra Symfoniczna z Katowic; no w ogóle wspaniały koncert, wspaniały koncert.
Jak co roku, odbyła się w Hotelu Bristol impreza Pulsu Medycyny – 100 najbardziej wpływowych osób. No impreza, powiem szczerze, zeszła troszeczkę z tego, czym była na początku. Bo uwzględnia się zawsze na początku przynajmniej w 10-ciu punktach polityków a to takiego pana, a to ministra finansów; jak się uwzględnia, albo cos takiego, to troszkę dziwi.
Proszę Państwa 28 stycznia następne wydarzenie. W tradycyjnym miejscu, Hotelu Nowotel na Żwirki i Wigury, odbyło się zebranie sprawozdawczo-wyborcze Naczelnej Izby Lekarskiej. Ku naszej wielkiej radości, Prezesem Naczelnej Rady Lekarskiej, został nasz kolega, nasz wspaniały - członek Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, dr med. Maciej Hamankiewicz.
Jesteśmy dumni Maćku (oklaski).
W imieniu całego naszego grona Zarządu Głównego i wszystkich kolegów z Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, pragniemy Ci dać, przekazać dyplom najwyższego uznania za aktywną działalność na rzecz PTL, z serdecznymi gratulacjami z okazji objęcia funkcji Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej.
Maciej, mam nadzieje, że w dalszym ciągu będziesz z nami, tak jak my, byliśmy cały czas z Tobą. (oklaski)
Ja już kończę. Proszę Państwa, takie rzeczy, które albo mnie zapadły mocno w serca, albo chce z Państwem się podzielić. Zostałem zaproszony, nie jako prezes, ale jako człowiek, którego zawsze interesowały sprawy etyki, który był wychowany w duchu chrześcijańskim i w szkole też. Pani prof. Świątecka zaprosiła mnie do wygłoszenia referatu na spotkaniach gdańskich z etyką lekarską. W tym miejscu, chce się pokłonić koledze Pruszyńskiemu, który nie tylko to zorganizował z naszej strony, jako prezes, wiceprezes byłych sybiraków czy cos, ale nasz kolega w sposób tak znakomity spotkanie z Panem Profesorem Wybickim, który w następnym dniu otrzymywał Medicus Nobilis. Spotkanie, w którym uczestniczył arcybiskup Gocłowski, wiele znakomitości, poprzedni Rektorzy uniwersytetów medycznych, w znakomitej auli, poprzedzonej mszą świętą, było naprawdę rewelacyjne; i kiedy na temat po moim wykładzie, który nie porusza tak drastycznych spraw, zabrał głos lekarz, który po 80 tym roku wyjechał do Wielkiej Brytania, do Anglii, 20 lat pracował na OJOM`ie, potem w niemieckim szpitalu pracował na OJOM`ie, nie mówię dokładnych danych, powiedział że gdyby nie to, że osobom, którym zupełnie nie mógł pomóc, pomagała wiara jeszcze; to o czym pisze prace teraz; prasa - w niektórych artykułach czytałem, nawet jadąc tutaj np. w tygodniu Wprost, że jeżeli człowiek ma coś więcej niż materie, żyje lepiej myśląc, że, a nóż jednak ci chrześcijanie mają rację, że jednak cos istnieje, i w sposób tak straszny jak Mahometanie, którzy uważają, że należy zabijać, że tylko dlatego szczęście go spotka tam na górze.
To spotkanie z etyką lekarską, zapadło w mojej pamięci bardzo wiele, a osobowość Pana Prof. Wybickiego, chyba 87-letniego, rewelacyjnego człowieka byłego chirurga, wychowawcę młodzieży, bardzo wiele dla mnie znaczyło to spotkanie.
Odwlekałem dość długo spotkanie z Panią Minister Zdrowia, wiedząc, jakie ona ma problemy na co dzień i nawet chciałem odwołać i to spotkanie, bo pod bramą na Miodowej, pikietowały pielęgniarki. Państwo pamiętają, to był koniec lutego, ale drugi lub trzeci sekretarz pani, tam się zmienia personel, bo pani poświęca całe rzeczywiście dni i noce, na to, żeby rozwiązywać rzeczywiście tak trudne problemy, jakie ją spotkały. Przypomnijcie sobie Państwo, jak krótko byli poprzedni ministrowie zdrowia, żaden nie potrafił udźwignąć tych problemów. Poruszyłem sprawę muzeum historii medycyny, którą żyje od 72 roku, dopiero 38 lat. Po raz pierwszy byłem w 72 roku z Panią docent Rozwadowską-Dworzenko u pana inżyniera Biegańskiego, który projektował zabudowę placu Na Rozdrożu – prosząc, aby jeden z pawilonów był przeznaczony na siedzibę PTL i na Muzeum Historii Medycyny. Nie jest tajemnicą, bo już prasa o tym pisała, że główna biblioteka lekarska, znajdzie siedzibę w pięknej bibliotece, budowanej na terenie uniwersytetu medycznego. W wielopiętrowym pięknym budynku, bardzo nowoczesnym, byłem na wmurowaniu kamienia węgielnego, byłem zaproszonym przez Rektora i wiem, że to będzie najnowocześniejsza biblioteka w Polsce. Zwalnia się prawdopodobnie pawilon Szpitala Ujazdowskiego, w którym była obok pawilonu chirurgicznego, w którym jest Instytut Teatralny. Dla tych z Państwa, którzy nie pamiętają, powiem że w ostatnim roku kadencji Prezydenta Kwaśniewskiego było spotkanie w Belwederze z setką lekarzy. Był minister Religa byli koledzy z całej Polski miedzy innymi ja i w czasie tego spotkania, mówię do Pana Prezydenta Kwaśniewskiego, którego wcześniej znałem jako pacjenta ze szpitala, który nawet wiele lat wcześniej mówił mi – proszę mówić po imieniu, Olek jestem i tak dalej; ja mówię Panie Prezydencie, czy ze względu na pamięć ojca nie chciałby Pan pomóc, po 30 latach byśmy odzyskali ten pawilon chirurgiczny, gdzie byli leczeni lekarze w 39 roku, gdzie była szkoła lekarska w czasie wojny- tajna, gdzie powstańcy byli leczeni, zamachowcy na Kuczerę itd.
”Przyrzekam, niech Pan przyjdzie do mnie, porozmawiamy”; kilka dni później byłem u niego, godzinę rozmawialiśmy, w pałacu prezydenckim, ….”tak, porozmawiam z Ministrem Kultury”…., zadzwonił do Ministra Kultury, umówił mnie z ministrem na spotkanie. Na spotkaniu minister mówi :”ja nie mogą dać ci tego pawilonu na muzeum medycyny, to jest na szlaku królewskim. tam będzie instytut teatralny”. I rok później, powstał Instytut Teatralny. Teraz jest inna szansa, że jeżeli główna biblioteka rzeczywiście zostanie przeniesiona, to zwolni ten pawilon, na którym są również tablice poświęcone Wolfowi i inne. Augustowi Wolfowi założycielowi TLW.
W tej sytuacji, jak się dowiedziałem o tym 2 lata temu, wysyłałem pierwsze pisma, aby ocalić ten pawilon i nie pozwolić, aby zrobiono tam kawiarnie, jak słyszałem, kolejną; a 50m wcześniej jest kawiarnia przy Placu Na Rozdrożu, 50m dalej w Pałacu Ujazdowskim, czyli Książąt Mazowieckich.
Zwróciłem się przed rokiem do św. pamięci Pani Krystyny Bochenek, o czym nikomu nie mówiłem, bo to były spotkania zarówno ona, jaki i marszałek senatu oraz Minister Religa jeszcze, bardzo gorąco popierali to.
Ostatni list do Pani senator Bochenek, wicemarszałka senatu, wysłałam na tydzień przed jej śmiercią, wiedząc, że ona jest bardzo gorąco zainteresowana tym.
W tej sprawie, również rozmawiałem z Panią Minister Kopacz, która powiedziała, że dołoży wszelkich starań, aby takie muzeum powstało. Byłem dwa razy w sprawie Muzeum u Ministra Ujazdowskiego, kilkakrotnie u różnych ministrów kultury i sztuki.
Do obecnego ministra Drozdowskiego nie udało mi się dostać w ciągu roku starań mimo, że Panie z naszego biura telefonowały bardzo często, kiedy mogę złożyć wizytę.
W końcu załatwiły wizytę u Pana dyrektora Jacka Millera, u którego byłem mniej więcej tydzień po wizycie u Pani Minister Zdrowia. Ale poza tym, że zaproponował mi kawę, albo wodę , albo herbatę, to nic konkretnego. Powiedział, że jest to sprawa Pani Minister, aby takie muzeum dotyczące zdrowia utworzyć.
Na dole jest znowu ten Bank, Hongkong Singapur Banking Company. Moje stałe rozmowy czasami wielokrotnie w ciągu jednego miesiąca. Oraz z redaktorem Wiśniewskim napisałem jeszcze Kościół Św. Krzyża.
Mieliśmy w tamtym roku, jak Państwo pamiętają, wmurowaliśmy, poświęciliśmy, bo wmurowanie nastąpiło później, tablicę poświęconą doktorowi Aleksandrowi Rydlowi, którego wojna zatrzymała w Chicago, który potem był prezesem przez wiele lat w Chicago polskich lekarzy, a który bardzo był związany z polskich towarzystwem lekarskim, i bardzo szerzył polskość.
Profesor Smyrski, który jest po Wyższej Szkole Akademii Sztuk Pięknych, wykładowcą tamże i zajmuje się, jak gdyby z urzędu projektowaniem różnego rodzaju tablic, przygotował tamtą tablicę, ale zwróciłem się do Niego po tamtej tablicy już, i w październiku ubiegłego roku, aby przygotował tablicę poświęconą lekarzom, którzy zginęli w Katyniu. Jest tam mała kapliczka, która ma wielkość 2mx1,5m, może 2x2m. Gdzie się nie wchodzi jest tablica leśników, jest tablica lekarzy weterynarii, jest tablica wojsk ochrony pogranicza, nie ma tablicy lekarzy.
Przypomnę, że w czasie ostatniej wojny, zginęło 6 tys. lekarzy z 12 tyś w 39 roku. Oddajemy sprawiedliwość, że wielu było narodowości żydowskiej i holokaust ich zamordował, ale też zginęło bardzo wielu w Katyniu ludzi, którzy zasługują na naszą pamięć. Stąd też napisałem tutaj prof. Smyrski żeby Państwu powiedzieć o tym. Ta tablica jest praktycznie przygotowana. Mieliśmy ja wmurować 10 kwietnia albo 17 kwietna wraz z jakąś tam inna grupą.
Tych tablic jest tam w tej chwili 9 chyba. Powiedziałem, że nie, że zrobimy uroczyste wmurowanie, a dla tych z Państwa, którzy zechcą dojechać 5 listopada w Dniu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego .. kiedy będzie Gloria Medicine, rano będzie msza i wmurowanie tablicy o nazwie „LEKARZOM ZAMORDOWANYM W KATYNIU W HOŁDZIE POLSKIE TOWARZYSTWO LEKARSKIE”.
Było bardzo wiele koncepcji a to oficerom a to potem ktoś powiedział, że wszyscy byli oficerami, bo byli podoficerowie ktoś inny mówił, lekarzom oficerom Wojska Polskiego też nie, bo tam byli lekarze Policji przedwojennej czy Wojsk Ochrony. Myślę ze nazwa napis na tablicy „LEKARZOM ZAMORDOWANYM W KATYNIU W HOŁDZIE POLSKIE TOWARZYSTWO LEKARSKIE” jest najbardziej ogólny i myślę ze Państwo taką formę zaakceptują.
No mieliśmy w naszej pamięci pierwsze prezydium z udziałem naszego prezesa. Odbyło się 17 marca. Pan Prezes Hamankiewicz przyszedł do nas po wtedy raz pierwszy, już nie tylko jako członek naszego prezydium ale jako prezes Naczelnej Izby Lekarskiej.
Posiedzenie kapituły Medalu Gloria Medicine Państwo znają takie rzeczy, jak kogoś zainteresuje to kolega Miller może opowiedzieć; i zwróciliśmy się w końcu do Pani Senator Bochenek, to o czym wspomniałem 30 marca z listami a do Pani Minister żeby objęła protektorat nad naszymi staraniami o utworzenie muzeum historii medycyny.
Proszę Państwa na odnotowanie zmienia się po naszych interwencjach, że nasi pensjonariusze są skłóceni, że kierownictwo domu lekarza seniora wzywa niektórych że skarżą się, że nie pozwala się im trzymać kwiatów w pokoju albo kota albo innych spraw; niech nie podoba się Panu inni czekają i do widzenia.
Tego typu zastraszanie było, wiem donoszono, że było koterie, kto pije z kierownictwem alkohol to był dobry, a kto nie to …itd. itd. I dostawaliśmy listy, te listy przekazaliśmy Pani Minister Gręziakowej, od Pana Prezydenta Kaczyńskiego, która była kiedyś wiceministrem zdrowia, która obiecała się tym zająć. Zajmował się tym Pan doktor Andrzej Włodarczyk jak był wiceministrem zdrowia, miała takie silne poparcie u kogoś, ja już teraz wiem u kogo, że nie udało się tej pani która, zresztą została usunięta z funkcji dyrektora w Radzyniu Podlaskim karnie, nie udało się jej zmienić.
Tym razem zmienił się jej kontrakt i w połowie maja będzie rozpisane, konkurs na Dyrektora Domu Lekarza Seniora. Jeżeli macie Państwo kogoś kto zasługuje na takie stanowisko, kto lubi ludzi starych to jest pierwszy warunek, kogo nie drażnią pobyt i patrzenie na ludzi niedołężnych to bardzo proszę. I 26 kwietnia już prawie na końcu, odbyła się uroczystość, jestem w tej kapitule, która przydziela złote Otisy. Ja byłem pewien, że to są wyłącznie za leki ratujące włosy, za leki przeciwgrzybicze, takie kategorie są tam najróżniejsze ale dopiero zmieniłem zdanie jak zobaczyłem, że oni dają za działalność charytatywną. Wezwano nas wtedy w Teatrze Syrena Trzy panie Prezes społecznych towarzystw , które pomagają chorym. Jedno to było Stowarzyszenie Pomagające dzieciom z genetyczną chorobą z postępującym zanikiem mięśni. Drugie z inną rzadka chorobą genetyczną. Trzecie jakieś z dziećmi chorymi onkologicznie. Jak zobaczyłem, że pan redaktor Paweł Kruś, Prezes tego wręczania tej nagrody, syn nota bene Profesora Stefana Krusia, większości ludzi na pewno znanego człowieka wielkiego lekarza, wielkiego humanisty, zmieniłem zdanie o tym. Jak się dowiedziałem o tym, że ta fundacja mając pieniądze przebadała 10 tys. potencjalnie chorych w Krakowie i 10 tys. potencjalnie chorych w Warszawie na nerki za ich pieniądze zmieniłem zdanie. Jak się okazało, że wezwano pana Profesora Zbigniewa Chłapa, który jak Państwo wiedzą od 25 lat działa, od 1980 r. Lekarze Nadziei, a przedtem Lekarze bez granic było, wysyła pomoc humanitarną do dziesiątków misji polskich na całym świecie. Potem wezwano lekarkę, Doktor Józefinę Grabowską, do której nie mogłem się e-mailem dostać, bo ona pracuje w Kamerunie. Wyszła Zakonnica i również otrzymała. Dlatego o tym mówię, bo chcemy Państwa prosić później, kolega Miller o tym powie, aby uhonorować za działalność charytatywną właśnie ten dział fundacji Złoty Otis Zaufania. Dziękuję wszystkim członkom prezydium za współpracę, nie wymieniam jeszcze raz. Ale Krysia się uśmiecha do mnie, Krysiu, Tobie szczególnie. Wszystkim paniom szczególnie dziękuję. Jako, że jestem hetero, zawsze mam łatwość. Dziękuję paniom z biura zarządu głównego, które wreszcie mogą usłyszeć na żywo moje podziękowania, a nie siedzą na zewnątrz pilnując list: Pani Jolancie Nowickiej, Dominice Czerkowskiej, przepraszając za moje złe humory. Ale ludzie w pełni wieku czasami mają złe humory. Jak wstają lewą nogą i zobaczą ile mają lat we włosach. Za zorganizowanie wiosennego plenum zarządowi głównemu już dzisiaj dziękuję. Koledze Antoniemu Sydorowi i jego zarządowi bardzo gorąco. Wszystkim Państwu bardzo serdecznie dziękuję za uwagę. Jeżeli za długo mówiłem to przepraszam, ale zanim zejdę, to jeszcze kolega Jerzy Sieklucki jest chyba z Łańcuta. Witamy Cię gorąco. Witamy serdecznie, pamiętamy również zebranie plenarne w Łańcucie. Bardzo dobrze, mimo że to tyle lat temu było. Prosimy o bis. Dziękuję bardzo.
Maciej Hamankiewicz
Chciałbym wszystkim Państwu podziękować za gratulacje, które od Państwa otrzymałem i powiedzieć, że dzisiejsze posiedzenie zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego jest dobrą okazją, aby to nie prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, ale prezes Naczelnej Izby Lekarskiej publicznie, dlatego mówię do mikrofonu, żeby się zarejestrowało, powiedział, że 21 lat temu, 17 maja 1989 r. reaktywowano korporację zawodową. Tymi ludźmi, którzy dążyli do tego, aby korporacja zawodowa była reaktywowana było Polskie Towarzystwo Lekarskie. Mało tego, to Polskie Towarzystwo Lekarskie zastępowało izby lekarskie w czasach, kiedy ich nie było. I to Polskiemu Towarzystwu Lekarskiemu zawdzięczamy to, że nasze życie wewnątrz lekarskie może być bardzo ściśle regulowane, nasze stosunki żeby były prawidłowe. I chyba nie ma to lepszego i większego wydźwięku, jak to że członek prezydium zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego zostaje prezesem Naczelnej izby Lekarskiej. W związku z tym nie ma żadnych wątpliwości, że to nie członkowie PZPR, którzy na posiedzeniu sejmowym podnosili ręce, bo to przecież wówczas większość sejmowa zdecydowała, tą większością była PZPR, ale tam też byli ludzie, którzy przecież w tej partii wywodzili się z PTL-u i to dzięki naciskowi na komisję zdrowia pani Profesor Hager-Małecka, pan Profesor Gburek, tak zdecydowano, a nie inaczej zdecydowano. W czasie organizowania, taki okres akurat w historii Polski nastąpił 4 czerwca, wolne wybory jak każdy to z nas pamięta, ale wówczas emocja i siła reaktywowanej Solidarności spowodowała, że kształt obecnie do dzisiaj funkcjonującej, w ten sposób zorganizowanej Izby Lekarskiej nadała Solidarność. Ale korzenie izb lekarskich zdecydowanie sięgają Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. I nadszedł teraz chyba dobry moment, żeby PTL miało szansę większego pokazania się, bo przecież olbrzymią pracę wykonujemy tam, gdzie większość nie ma szansy się pokazać, bo to jest Tarnów, bo to jest Śrem, bo to Śląsk. Miejsca w całej Polsce, w których nie zawsze o tej działalności słychać. W związku z tym, że akurat jest taki moment, że jestem i w jednym i w drugim miejscu, w związku z tym zapewniam Państwa, że łamy Gazety Lekarskiej dla PTL będą otwarte. Oczywiście, jest pewien problem. Ten, że wszyscy jesteśmy lekarzami. Akurat tu siedzący należymy do jednej i do drugiej instytucji i chodzi o to, żeby w czasie, gdy Państwo napiszecie, a przecież dużo, prawda, dużo ciekawych rzeczy potrafimy napisać, żeby to trafiło do Gazety Lekarskiej, ale żeby było jasno i czytelnie wyrażone, że to jest wyrażenie opinii PTL-u. Z resztą ta Gazeta Lekarska zostanie w ciągu tego roku zupełnie zmieniona i przybierze inną formę, inny kształt i w związku z tym myślę, że i prestiż zamieszczenia tam swoich myśli, swoich artykułów będzie zdecydowanie większa. Również i pewne nasze wspólne założenia wydawnicze, o których już tu pan Prezes wspomniał, będą miały miejsce. A ja chciałem dzisiaj pana Prezesa zaprosić do wspólnej nowej inicjatywy. Naczelna Izba Lekarska wraz z Polskim Towarzystwem Historycznym i przy współudziale gazety, która się nazywa „Mówią Wieki” przygotowuje popularno-naukowy dodatek do ogólnopolskiego dziennika. Tak jak przychodzi historyczny dodatek do Rzeczpospolitej, gdzie w sposób przystępny dla ludzi będzie szansa dużemu gremium, bo Gazeta Lekarska, to jest wydawnictwo 170 tys. egzemplarzy. A więc warto tam, z tego powodu zamieszczać. Ale też i trzeba trafić do wszystkich obywateli tego kraju i w związku z tym, gdyby się udało na temat epidemii chorób zakaźnych, bo taki jest zamiar historyczny pokazać, to co najmniej 12 takich wkładek do Rzeczypospolitej bądź też do Gazety Wyborczej się ukaże i myślę, że autorów czy współautorów poszczególnych numerów powinno wskazywać PTL i to jest wspólne takie zaproszenie do tego dzieła, które jakby będzie być może nawet w dłuższym okresie czasu tworzone niż te 12 najbliższych numerów. Zapraszam, bo niewątpliwie oprócz historyków, których, Polskie Towarzystwo Historyczne będzie tu pisało, ale lekarz musi ludziom wytłumaczyć ludziom, na czym polegała dżuma, na czym cholera i inne epidemie, które nas gnębiły. Wśród, to nie tylko izby lekarskie, obiecuję, że będę starał się wspierać również i naszą organizację, głównie w tym aspekcie, żeby pokazać PTL w Polsce i wśród lekarzy, bo proszę Państwa my wszyscy, trochę przyprószeni siwym włosem, wiemy co to jest PTL, ale młodzi lekarze w wielu regionach w ogóle, biorąc pod uwagę system punktowania, nie leczenia a punktowania świadczeń medycznych, dążą raczej do towarzystw ściśle specjalistycznych, które pozwolą przełożyć potem swoją pracę na punkty te, przeliczane na pieniądze. W związku z tym tutaj pewna rola, misja propagandowa o Towarzystwie Polskim Lekarskim musi mieć miejsce. Ale chciałbym, żeby wsparcie było również w drugą stronę, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, tych działań, które prowadzi Izba Lekarska. Jednym z najważniejszych w tej chwili elementów, w których chciałbym, żeby może nawet dzisiaj zarząd główny wypowiedział, to jest kwestia wypowiedzenia się w sprawie wysokości stypendium doktoranckiego. Nasze zabiegi o to, żeby młodzi lekarze mieli szansę równocześnie zdobywać doktorat i specjalizować się w ramach rezydentury spełzły na niczym. Ministerstwo uważa, że albo rezydentura, albo studia doktoranckie. Można by się z tym stanowiskiem pogodzić, takie pismo dostałem, gdyby nie to, że wysokość stypendium doktoranckiego i niemożność prowadzenia innej pracy to jest od 1044 najmniejsze, sobie zanotowałem, do 1740 zł. Myślę, że ci, którzy starają się dostać na stypendia, na te studia doktoranckie, są ludźmi chyba wyjątkowo jednak ambitnymi, chcącymi coś osiągnąć i na starcie ich drogi zawodowej autoryzowanie ich jest chyba niewłaściwe. W związku z tym zabiegajmy, przynajmniej w tym względzie, żeby to stypendium doktoranckie było tej samej wysokości, co płaca rezydenta. Przynajmniej tyle, bo to jest chyba bardzo istotne. Zmienia się system kształcenia podyplomowego na naszych oczach. Będzie się zmieniał system specjalizacyjny i o ile na zabieganie o to, aby była właściwa relacja pomiędzy uczniem a uczącym, mistrzem w czasie studiów jest to wyjątkowo trudne. Można jedynie apelować o to, aby w programie studiów było mniej testów a więcej kontaktów międzyludzkich, bo potem w prasie czytamy, że po wielu latach okazuje się, że no niestety nie powinien chyba do końca uczestniczyć w tym procesie edukacyjnym. W związku z powyższym, na pewno mamy wpływ na to, jak będzie się kształtować system specjalizacyjny w przyszłości. Zabiegajmy o to, żeby było więcej kolokwiów, więcej spotkań, a system specjalizacyjny dostosowany do naszych, od lat wymarzonych relacji uczeń-mistrz, a nie tylko procesem wtłaczania kolejnych, bardzo szczegółowych i niekiedy całkiem nieprzydatnych informacji. Ja jeszcze raz dziękuję za przyjęcie mnie tak ciepło. No i piękny tu prezent, dyplom, którego się nie spodziewałem. Dziękuję.
Dziękuję bardzo. Dziękujemy za tak miłe słowa, bo czasami takie słowa dają nam więcej zachęty do pracy, niż nagrody rzeczowe, czy jakieś inne uznanie. Wielu z nas, sędziwych, w wieku jak ja, takich od początku towarzystwa, jak kolega Kosowski, jak kolega Wojas, dla których praca w towarzystwie była naprawdę pracą, nie powiem Judymów, bo to nie to słowo, nie te czasy, ale niezwykle potrzebną, na tamte lata, kiedy właśnie nie było. To, że wydaliśmy zbiór zasad etycznych [niezrozumiałe] w nakładzie łącznym 500.000. Zostałem u progu, kiedy ludzie dostawali dyplomy lekarskie, wręczałem ten zbiór zasad etycznych [niezrozumiałe], robiliśmy to, czego nie mogliśmy wskrzesić. Zastępowaliśmy nasz samorząd. Bardzo dziękuję. Dziękuję również za słowa, zawsze liczył się dla nas człowiek, a nie to czy był osobą partyjną, czy taką. Przykładem, ja nigdy nie byłem w partii, bo zawsze miałem swoją drugą miłość – miałem muzykę – poza medycyną. Czasami pierwszą nawet, ale mój przyjaciel z mojej grupy, mimo że był wysoko ceniony przez organa partyjne, był przez kilkadziesiąt lat dyrektorem szpitala, bo zasady etyczne zawsze miał niezmienne, zawsze najlepsze i dla mnie nie było ważne, czy on jest wierzący może, czy niewierzący, czy jest w takiej czy innej partii. Zawsze ceniłem ludzi i ceniłem ich za to co sami osiągają, a nie to co im w spadku dali rodzice albo co daje im jakaś etykieta, którą sobie kupują. Dziękujemy za te słowa i będziemy robili wszystko, aby ta współpraca nasza była jak najlepsza.
Bardzo kolega Dudzik chciałby coś powiedzieć.
Franciszek Dudzik
Ja przepraszam, że w tej chwili, ponieważ jest pan Doktor Hamankiewicz i prezes naszego Towarzystwa Lekarskiego chciałem powiedzieć, że w Poznaniu dzisiaj odbywa się zjazd delegatów oddziału wielkopolskiego Izby Lekarskiej. Nasze koło Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Poznaniu, które reprezentuje grupę lekarzy emerytowanych, jest ich około dwóch tysięcy prawie, współpracuje z izbą lekarską. Mamy 5 delegatów na dzisiejsze zebranie Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. Między innymi ja pisałem wczoraj usprawiedliwienie, bo zostałem przez Doktora Kordela, prezesa, zaproszony na to zebranie. Musiałem usprawiedliwiać się, bo wybrałem PTL, jakby bliższe memu trochę sercu. Ale chciałem o jednym tylko powiedzieć, chciałem podziękować Izbie Lekarskiej za nasze starania. Doktor Dziedziuchowicz jest przewodniczącym komisji ds. emerytów w Poznaniu i staraliśmy się też my, jako PTL, koło seniora, czyli koło emerytalne, żeby stworzyć poradnię dla lekarzy emerytowanych w Poznaniu. Żeby mieli chociażby dostęp do konsultacji. W tej chwili się otworzyły warunki, mamy gabinet na terenie Izby lekarskiej przygotowany i po umówieniu się z Doktorem Kordelem zamawia się Profesorów na konsultacje profesorskie dla lekarzy, którzy mają trudne problemy medyczne. To jest coś pięknego i za to chciałem podziękować panu naszemu naczelnemu lekarzowi Izby Lekarskiej w Polsce, korzystając z jego obecności. Jest mi bardzo przyjemnie. Poza tym mamy jeszcze raz w roku spotkanie wszystkich lekarzy emerytowanych na terenie urzędu wojewódzkiego, gdzie są oni serdecznie powitani przez władze Izby Lekarskiej i obdarowani często paczką z okazji nowego roku. Dziękuję serdecznie. Przepraszam bardzo, że zająłem głos.
Maciej Hamankiewicz
Przyznam się, że ja tez miałem być w Poznaniu i też wystosowałem list przepraszający, uważałem, że moja obecność tu jest istotniejsza. A z zamiaru Izby Lekarskiej, gdzie myślę, że wątek pana Doktora pociągnę, to jest konieczność zorganizowania instytutu badań nad zdrowiem lekarza. Bo sytuacja polskiego lekarza jest wyjątkowo zła na świecie. Ja o tym w paru miejscach mówiłem, ale przypomnę, że średnia wieku lekarza w Polsce to jest niecałe 68 lat. To zdecydowanie odbiega od średniej europejskiej i badania, które już wykonaliśmy wskazują, że kobieta, która decyduje się być lekarką, żyje o 10 lat krócej od swojej koleżanki, która się decyduje być kimkolwiek innym. To jest wysoka znamienność statystyczna i trudno przejść nad tym do porządku dziennego. Ale na pytanie, gdybyśmy sobie dzisiaj zadali pytanie, czemu tak się dzieje, nikt z nas tej odpowiedzi rzetelnej by nie potrafił udzielić. W związku z tym jakaś namiastka w poprzedniej kadencji rzeczników zdrowia lekarzy przy każdej izbie powstała i to jest pokłosie, i o tym mówił pan doktor, ale to zdecydowanie będzie musiało być bardziej rozbudowane. Zresztą wzorem zachodnich organizacji. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Bardzo dziękujemy, mówiliśmy o 68 latach lekarza średniej. Teraz będziemy mówić o wyższych liczbach. oddaję głos w ramach trzeciego punktu. Przedstawienie bilansu za rok 2009. Nasz skarbnik, nasz skarb, można powiedzieć, zabierze głos.
Krystyna Podgórska
Panie Piotrze, bardzo proszę.
Proszę Państwa, witam serdecznie koleżanki wszystkie i kolegów. Moim zadaniem jest przedstawić Państwu analizę bilansu i rachunku zysków i strat za rok 2009. Przedstawię Państwu w tej chwili część ogólną, żeby nie zabierać czasu. Natomiast Państwo tu możecie sobie zobaczyć i przeanalizować dokładne dane. Proszę Państwa, jednostka to jest PTL zarząd główny, sekcja medycyny estetycznej i Podyplomowa Szkoła Medycyny Estetycznej. Podstawę prawną działalności PTL stanowią przepisy, statut PTL z dnia 17 marca 2006 r. oraz ogólnie obowiązujące przepisy w sprawach podatkowych odnoszące się do osób prawnych. Przedmiotem działalności są jednostki zgodnie z wpisem do KRS-u i statutem. I jest to: rozwijanie wiedzy oraz podnoszenie poziomu naukowego i kwalifikacji zawodowych lekarzy i innych członków Towarzystwa. Rozwijanie kontaktów i współpracy z lekarzami z innych krajów, sprawowanie opieki nad domami spokojnej starości, opieki społecznej itp., w których przebywają lekarze. W praktyce działalność ta w 2009 r. nie wykraczała poza zakres określony w statucie i ujęty w KRS-ie. W okresie sprawozdawczym PTL realizowało również działalność gospodarczą polegającą na wynajmie powierzchni. Fundusz podstawowy, stan na 1 stycznia 2009 r. wynosił 1.215.012 zł. Stan na 31 grudnia 2009 r. 1.634.964 zł, a w tym zysk netto za 2009 r. 419.951 zł. W tym, przeczytam Państwu, ogólny przychód zarządu PTL jest 299.167 zł. Koszty, które ponieśliśmy, wynoszą 251.000 zł. Stąd zysk netto, jak już powiedziałam, 49.000 zł. Sprawozdanie finansowe za 2009 r. obejmuje bilans sporządzony na 31.12.2009 r., który po stronie aktywów i pasywów wykazuje sumę 1.705.515 zł. RZiS, obejmujący rok obrotowy od 01.01.2009 do 31.12.2009 zamykający się zyskiem netto w kwocie 419.951 zł. I to, co chciałam Państwu przedstawić, tak jak już powiedziałam, dokładne dane są tutaj. Jeżeli są jakieś Państwa pytania czy wątpliwości to możemy odpowiadać ja, jest również z nami nasz pan księgowy, pan Piotr Radomski, także gdyby były jakieś pytania to bardzo proszę. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję naszemu Ministrowi Skarbu. Dziękuję panu Radomskiemu. Pytania po wypowiedzi przewodniczącego komisji rewizyjnej pana Doktora Adama Galewskiego. Chciałem tylko powiedzieć w tym miejscu, że dziękuję sekcji, którą szczęśliwie utworzyliśmy wiele lat temu, Medycyny Estetycznej. Dziękuję kierownictwu Szkoły Medycyny Estetycznej, dzięki której 80% funduszy z tych wykazań to są własność i pieniądze szkoły, zarobione przez szkołę. Bardzo dziękuję, prosimy o dalszą współpracę. A teraz Kolega Galewski jest proszony do mikrofonu o zabranie głosu.
Adam Galewski
Dziękuję bardzo. Chciałem Państwu przeczytać najpierw protokół z zebrania Głównej Komisji Rewizyjnej, która odbyła się przy udziale głównego księgowego, pana Piotra Radomskiego. Komisja wnikliwie zapoznała się ze sprawozdaniem finansowym za 2009 r., jednogłośnie akceptuje sprawozdanie i wnosi do plenum zarządu głównego PTL o przyjęcie sprawozdania i udzielenie absolutorium za 2009 r. Jednocześnie chciałem przeczytać Państwu projekt uchwały, która dziś ma być podjęta. Formalnie działając na podstawie art.. 231 § 2 pkt 1, po rozpatrzeniu sprawozdania finansowego PTL za 2009 r., zebranie plenarne zarządu głównego PTL-u uchwala co następuje:
§ 1
Zatwierdza się sprawozdanie finansowe PTL na rok obrotowy 2009, na które składają się: wprowadzenie do sprawozdania finansowego, bilans sporządzony na dzień 31.12.2009 wykazujący tak po stronie aktywów jak i pasywów kwotę 1.705.515.07, Rachunek Zysków i Strat wykazujący zysk netto w kwocie 419.951.97. Uchwała wchodzi w życie z dniem podjęcia.
Proszę Państwa, oczywiście ta uchwała, jak i ustosunkowanie się Państwa do sprawozdania komisji rewizyjnej podejmiemy po dyskusji. Ja chcę ze swojej strony bardzo serdecznie, przede wszystkim, podziękować paniom, które prowadzą sekretariat, pani Nowickiej, pani Czyrkowskiej, które bardzo ładnie się spisały i które rzeczywiście ogromną pracę wykonały, jak również panu księgowemu Radomskiemu, który dosyć rzetelnie i porządnie ten bilans sporządził. I z mojej strony, proszę Państwa, to by formalnie było tyle.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo prezesowi Naczelnej Komisji Rewizyjnej. Proszę Państwa, czy macie Państwo uwagi lub pytania dotyczące sprawozdania skarbnika lub przewodniczącego komisji rewizyjnej? Kolega Dosiak?.
Jerzy Dosiak
Przepraszam, tylko mikrofon uniemożliwia mi wstanie. Mam taką prośbę. Ja rozumiem, że istnieje pewien rozziew terminowy między rozliczeniem się z fiskusem, mam tutaj na myśli tę słynną akcję 1%, a koniecznością sprawozdania. Czy dałoby się w jakiś sposób to przybliżyć nam Dochody, bo myślę, że to w tej rubryce się mieści. Jak się spisujemy propagując akcje 1% na rzecz instytucji pożytku publicznego, jakim jest PTL?
Głos z sali
Niestety jest za wcześnie, nie możemy o tym powiedzieć jeszcze. My pamiętamy w zeszłym roku ile to było. To było 8.000. Mamy nadzieję, że powinno być w tym roku więcej. Ale jak będzie, to dopiero jak zamkniemy rok, będziemy mogli Państwu powiedzieć.
Jerzy Dosiak
Ja zacząłem od tego, że istnieje pewien rozziew czasowy między tymi dwoma sposobami rozliczenia. Ale tego typu informacja, że tyle było w roku 2008, tyle było w 2009, a tak strasznie dużo będzie w 2011 może byłaby przydatna, jako zachęta. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo, kolega Wojas.
Kazimierz Wojas
Szanowni Państwo. Przede wszystkim chciałbym dwa słowa powiedzieć korzystając z obecności pana Doktora Hemankiewicza, jako prezesa naszego samorządu lekarskiego. Panie Doktorze, bardzo serdecznie dziękujemy za to, że Pan widzi działalność PTL w powstawaniu samorządu lekarskiego. To jest rzecz rzeczywiście bardzo jasna. Niestety bardzo nam jest przykro, szczególnie tym wszystkim ludziom, którzy byli członkami zarządu głównego 20 lat temu powiedzmy, czy 25 lat temu. Że na 10 zjeździe samorządu lekarskiego słowa na ten temat nie powiedział. Chcę tylko jedną rzecz powiedzieć, jedną jedyną. Z tego obszaru olbrzymiego starań PTL o powstanie samorządu lekarskiego. 15 października 1988 r. odbyło się specjalne wyjazdowe posiedzenie zarządu głównego PTL w dawnym woj. tarnobrzeskim, konkretnie w Sandomierzu i w Baranowie Sandomierskim. Tylko o tym mówiliśmy i tylko mobilizowaliśmy wszystkich członków Parlamentu Polskiego ówczesnego o to, żeby zaakceptowali powstanie samorządu lekarskiego. Niestety na 10 zjeździe, panie Doktorze, nikt o tym nie powiedział. Chciałbym tylko powiedzieć i prosić, żeby pamięć o tym, kto był ojcem samorządu lekarskiego nie zaniknęła nigdy panie Doktorze. A teraz chciałbym zadać tylko jedno pytanie do spraw finansowych. Jaki procent dochodów stanowią składki członkowskie PTL w stosunku do ilości członków PTL w Polsce. Dziękuję.
Krystyna Podgórska
Niestety to jest trudne pytanie panie Doktorze. Jaki procent, to bardzo jest ciężkie pytanie i chyba nie będziemy razem Panu odpowiedzieć. Natomiast wiemy ile wynoszą, kwota, tj. 3.060 zł. Także to jest bardzo mały, jeżeli będziemy przeliczać na procenty, to naprawdę to jest bardzo mały procent.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Pani skarbnik mówi o tym, co wpływa do zarządu głównego z oddziałów. Proszę dodać te procenty, które zostają w oddziałach. Bardzo dziękuję za głos kolegi Wojasa. Dziękuję za to jeszcze raz, aczkolwiek to jest dyskusja o sprawozdaniach. Zaraz koledze udzielę głosu. Chcę tutaj tylko jeden komentarz powiedzieć. Jak się nie mówi, to znaczy, że nie istnieje. My nie robiliśmy nic, dlatego prosiłem kolegę Wojasa, żeby przywiózł mi odbitkę właśnie z tego spotkania sprzed 22 lat, że tylko temu ogólnopolskie spotkanie PTL było poświęcone. Tak samo jak przykro było, jak kolega Wojas do mnie zatelefonował, podobnie jak wiele osób, kiedy w lutowym numerze Gazety Lekarskiej nie ukazał się nawet przecinek, że przez 45 lat działał Klub Lekarza w Al. Ujazdowskich, gdzie się dziesiątki albo setki razy spotykaliśmy. Gdzie ja od 1960 r., kiedy jeszcze był remontowany, działałem. Gdzie pani doktor Wiesława Granowska przez całe lata była przewodniczącą komisji kultury działającej w tym klubie, komisji klubowej tzw. Jednego przecinka. To m.in. powodowało mną, że poprosiłem, aby nasze starania o samorząd lekarski zamieścić w monografii i chcę Państwu, koledze Wojasowi, powiedzieć i Państwu również, z wielką radością, że kiedy przedstawiłem to na spotkaniu marcowym z prezesem Naczelnej Izby Lekarskiej, pan Doktor Hamankiewicz powiedział, że będzie to wydawnictwo wspólne i Naczelna Izba Lekarska pomoże nam sfinansować jako czwartą monografię pana redaktora Zygmunta Wiśniewskiego.
Adam Galewski
Jeżeli można. Na 10 krajowym zjeździe lekarskim była o tym mowa kto reaktywował izby lekarskie, bo sam o tym mówiłem. W związku z tym, być może, to duży zjazd, wielodniowy, więc może to umknęło, ale… Mało tego, powiem to bardzo prosto, sądzę, że dlatego mnie wybrano prezesem, że ja byłem członkiem prezydium zarządu głównego PTL-u. Oczywiście tych czynników wiele, ale to być może był ten czynnik, który przeważył o historii Izby Lekarskiej, roli PTL, o których sam mówiłem.
Kazimierz Wojas
Dziękuję bardzo panie doktorze, ale niestety w prasie było bardzo mało odzewu na ten temat. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Kolega tam na końcu prosił, bardzo proszę. Do mikrofonu, proszę się przedstawiać, ponieważ to wszystko chcemy później opublikować w sprawozdaniu.
Jacek Gawron
Ja jeszcze do sprawy, którą doktor Dosiak tu poruszył. Prosilibyśmy również, żeby informacja z zarządu głównego dotarła do tych ludzi, którzy ten 1% przelali. Jakieś słowa podziękowania, bo takich informacji nie ma. I my, tu na dole, staramy się, żeby ci, którzy ten procent przekazują, ten procent przekazywany jest przez urząd, a oni nie mają żadnego odzwierciedlenia. Później to jest tak odbierane może nie za bardzo. Dlatego na przeszłość byśmy prosili, aby ta informacja zwrotna dotarła do tych ludzi, którzy tej 1% przekazują. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Pozwolę sobie oddać mikrofon pani Nowickiej, która jedno zdanie wyjaśnienia.
Jolanta Nowicka
Proszę Państwa, informacja imienna, kto oddał na rzecz Towarzystwa Lekarskiego 1% była tylko możliwa raz. Mogliśmy tylko raz Państwu podziękować, bo żeśmy znali tą informację z poszczególnych urzędów skarbowych. Dzisiaj otrzymujemy jedynie taki druk zbiorczy, że na przekład z Krakowa czy z Tarnowa wpłynęło 120 zł albo 150. I nie wiemy od kogo, także Państwo sobie na pewno przypominają, że myśmy za ten pierwszy raz składali Państwu imienne podziękowania. Drukowałam specjalnie i każdy z Państwa go otrzymał. Dzisiaj jest to niestety niemożliwe do wykonania. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Ale bardzo piękna jest działalność anonimowa jaką prowadzi np. MOITRI z Gdańska, stowarzyszenie, które prowadzi od kilku lat akcje Adopcja Serca; kilka tysięcy ludzi wysyła po 15$ miesięcznie i anonimowo pomagają dzieciom w Afryce biednym, także taka anonimowa działalność też jest piękna, ktoś z Państwa chciałby zabrać głos jeszcze ?
Jerzy Dosiak
Jeszcze raz Jerzy Dosiak, padło tutaj takie sformułowanie, że wysokość naszych składek to jest bardzo niewielki ułamek dochodów generalnie; ja nawiązuje do pytania Pana Doktora Wojasa; wszystkie oddziały do końca lutego miały obowiązek przesłać sprawozdanie rożne w tym o wysokości przekazanych składek; więc tego typu informacja była by nam też potrzebna, który oddział rzeczywiście sprawozdanie przesłał, jako, że jest to, jego oddziału obowiązek statutowy i który oddział wywiązał się z obowiązku, znowu statutowego przekazywania składek; i myślę, że nie ma się co wstydzić i ukrywać jeśli te fakty są dla nas niedobre pokażmy kiedyś na tablicy jacy jesteśmy naprawdę. Dziękuje bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Jeżeli Państwo pozwolą, to ja nawiążę do wypowiedzi z przed półtora roku. Na jesiennym spotkaniu o ile dobrze pamiętam, Pan Doktor, wtedy jeszcze nie Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, zaproponował genialną rzecz; było to na dole w Klubie dawnym Lekarza, że gdybyśmy dali , to było wtedy jeszcze bardzo trudne, do Narodowej Izby Lekarskiej albo do Okręgowych Izb Lekarskich, nazwiska członków Polskiego Towarzystwa Lekarskiego być może udałoby się potrącać te 4 zł miesięcznie, tak jak się potrąca składki na naczelny samorząd lekarski. Był to pomysł Pana Doktora Hamankiewicza. Bardzo nam się podobał jako rzecz wtedy nieosiągalna ale być może, może teraz będzie osiągalna Panie Prezesie.
Jerzy Dosiak
Proszę Państwa jest tylko taki mały szkopuł nasze składki wynikają z tego, że dobrowolnie, powtarzam dobrowolnie przynależymy do Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, innymi słowy podstawą prawną jest nasza dobrowolna deklaracja, dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Kolega Kossowski chciałby zabrać głos.
Olgierd Kossowski
Proszę Państwa jestem Prezesem Oddziału Beskidzkiego PTL od bardzo, bardzo wielu lat. Proszę Państwa i odnośnie tych uwag jakie tutaj padły, że o nas gdzieś nie wymieniono w Izbie Lekarskiej na temat naszej pracy Towarzystwa Lekarskiego i powstania Izby Lekarskiej poprzez działalność Towarzystwa Lekarskiego; to ja chce przypomnieć właśnie, że ja w tym Sandomierzu byłem przed wieloma, wieloma laty, myśmy bardzo aktywnie walczyli zawsze i po tym jak powstała Beskidzka Izba Lekarska to myśmy walczyli jako przedstawiciele Towarzystwa Lekarskiego w Zabrzu na takim nocnym kiedyś spotkaniu i myśmy wtedy do końca, chyba nawet do 5 rano walczyli o to żeby powstała Beskidzka Izba Lekarska; a więc działanie Towarzystwa Lekarskiego było bardzo istotne. Ja przez wiele lat pełniłem funkcję v-ce Prezesa Izby lekarskiej chociaż byłem Prezesem Towarzystwa Lekarskiego. Potem proszę Państwa przez wiele lat, 8 lat prowadziłem szkolenia podyplomowe lekarzy Izby lekarskiej. Wziąłem wtedy pod uwagę konieczność współpracy Towarzystwa Lekarskiego i Izby Lekarskiej, a wiec wydaje mi się, że ta sprawa zależy, bardzo dużo zleży od naszego indywidualnego podejścia, do kontaktów między Izba Lekarską i Towarzystwem Lekarskim. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Bardzo dziękuję
Proszę Państwa czy ktoś w sprawach Sprawozdania Finansowego jednego i drugiego chciałby jakieś uwagi mieć? Bardzo proszę, Stasiu zabierz głos.
Głos z sali
Ja chciałem w takiej kwestii zająć chwilkę, nawiązując do wypowiedzi Pana Doktora z Bielska Białej. Mianowicie chodzi o pewne dotacje celowe Samorządów Lekarskich Regionalnych na rzecz Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. One są możliwe i my możemy korzystać oczywiście, one nie są wysokie itd.; ale na taką działalność jak działalność naukowo szkoleniowa, organizowanie konferencji itd. jest to możliwe. I u nas w Rzeszowie np. jest określona każdego roku dotacja w budżecie Samorządu Lekarskiego na rzecz oddziału.
Moje pytane jest, korzystając z obecności Prezesa, jeszcze inne. Czy ze strony Naczelnej Izby Lekarskiej, czy jest taka dotacja, że tak powiem, dotacja na rzecz Zarządu Głównego. Ja słyszałem tutaj już, że ona jest na pewne celowe jak wydawnictwa itd. kwestie. Ale czy to może być stała pozycja w budżecie Naczelnej Izby Lekarskiej. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Do tej pory nie mieliśmy takich dotacji nigdy. Dotacje rzeczowe były żebraniną mówiącego te słowa, który chodził do firmy Zepter, która powiedziała, jeżeli da Pan nam 10 wykładów w całej Polsce, to przeznaczymy 15 tyś zł na opłacenie Gloria Medicine w Pałacu na Wodzie. Tak wyglądały nasze spotkania. Jeżeli Pan pojedzie do Radomia, to kolega Burski może poświadczyć, i wygłosi dwa wykłady, przeznaczymy i kupimy 2 tys. kalendarzy oraz przeznaczymy tam 5 tyś zł na działalność Towarzystwa. Z jednej strony to byłby potrącania składek 4 zł, które są bardzo niskie, ja pamiętam na zjeździe w Częstochowie tak przeszkadzał, żeby ta składka nie była wyższa, nawet jest obecny na tej Sali.
Tak samo jak pamiętam to, co zrobiły wszystkie praktycznie Towarzystwa Lekarskie w Polsce, że w składce wyższej była prenumerata jednego z czasopism; jeżeli by to czasopismo było w nakładzie paru tysięcy, to taka składka w wysokości naprawdę 10 zł miesięcznie miała by w swojej już opłacie, prenumeraty albo Wiadomości Lekarskich albo Przeglądu Lekarskiego. Szalenie żałuje, ze nie poszliśmy śladem chirurgów, internistów i wielu innych Towarzystw Lekarskich.
Kto w sprawozdanie finansowe jeszcze.
Głos z sali
Szanowny Panie Prezesie, właśnie chciałem powiedzieć, a propos tych składek i ściągalności ponieważ jestem prezesem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w Gorlicach przez wiele lat i mam pewne doświadczenie. Istotnie ściągalność jest bardzo trudna. To trudno nawet sobie wytłumaczyć. Koledzy chodzą na zebrania, korzystają z przeważnie bardzo dobrych referatów, referentów i nie płacą. I tutaj spodobało mi się takie, taka propozycja; jeśli dany kolega czy koleżanka deklaruje przynależność do PTL-u, żeby ta ściągalność była automatycznie powiedzmy z pensji, parę złotych. Było by to w sposób praktycznie bardzo dobrze załatwione. I to, co Pan Profesor powiedział, że w tym by się mieściła jakaś prenumerata. Było by to bardzo zachęcające, ja to bardzo popieram. Dlatego, że ta ściągalność jest bardzo mała, jak tutaj Pani Doktor powiedziała, to jest dosłownie parę złotych a utrzymanie Towarzystwa i działalność Towarzystwa jest no niestety kosztowna, dziękuję tyle.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Bardzo dziękujemy, cierpimy na niepłacenie dla jednych jest to zbyt niska żeby pamiętać dla innych zbyt wysoka, a jeżeli przypomnę Państwu, że wszyscy emeryci są zwolnieni z płacenia składek, honorowi, lekarze stażyści przez dwa lata i lekarze po skończeniu dyplomu przez dwa lata nie płacą składek, to jest to mizerota wielka, także stowarzyszenie, zgromadzenie zakonne żebraków musi istnieć. Kto z Państwa chciałby zabrać głos?
Skarbnik namawia żeby zaprosić na kawę, ja Państwa proszę, skoro nie ma głosu o podjęcie głosowania:
Głosowanie
kto jest za tym, aby uchwala naszego plenarnego zgromadzenia w brzmieniu przeczytanym przez dr Adama Galewskiego, przewodniczącego komisji rewizyjnej została przyjęta, proszę o podniesienie ręki.
Bardzo dziękuję .
Kto się wstrzymał? Nie widzę.
Kto jest przeciwny?
Oświadczam oficjalnie, że sprawozdanie skarbnika na wniosek Komisji Rewizyjnej zostało przyjęte jednomyślnie ……
A ja teraz zapraszam wszystkich na kawę a ja będę emablował dr Hamankiewicza, żeby to zarząd główny raz w roku te 50zł potrącał - żeby to samorząd lekarski,.
Dziękujemy bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Szanowni Państwo przed rokiem zaaprobowano nazwę, jak Państwo widzieli te setki tysięcy złotych i te kongresy międzynarodowe cieszące się taką, takim dużym uznaniem są dziełem sekcji medycyny estetycznej, a fundusze, które wpływają - Szkoły Medycyny Estetycznej, która postępuje jak wspomniałem w swoim sprawozdaniu skromnie, ale ma bardzo duże uznanie w całej Polsce. Chcąc uhonorować i dać możliwość do działalności gospodarczej w wyodrębnionej z naszych finansów, po wielu naradach z prawnikami i finansistami przed rokiem zwróciliśmy się aby można było mieć oddział, a nie tylko Sekcje Medycyny Estetycznej. Oddział ma prawo do wyodrębniania działalności gospodarczej Państwo jednomyślnie zaakceptowali w Śremie te zmiany, tymczasem sąd ma maleńką uwagę, że oddział medycyny Estetycznej Anti-Aging, tak po Polsku mówi się na medycyny przeciw starzeniową, musi być tam dopisane z siedzibą w Warszawie. Stąd też na wniosek sądu, proszę Państwa o wyrażenie zgody, przeczyta Pani dr Wydro, bądź na korektę taką, którą sąd powie, że prosimy tutaj dać przecinek albo niech to będzie w Warszawie przy Polskim Towarzystwie Lekarskim albo z siedzibą w Warszawie, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego czyli tylko zmiany brzmienia bez zasadniczych różnic. Pani Doktor proszę bardzo.
Dorota Wydro
Panie Prezesie, Szanowni Państwo, przede wszystkim chciałam powiedzieć, że czuję się zaszczycona, że mogę zastępować mojego kolegę, doktora Andrzeja Ignaciuka, który jest przewodniczącym sekcji medycyny estetycznej, a który od wczoraj przebywa na bardzo ważnym kongresie w Rzymie, który jest organizowany przez Międzynarodową Unię Medycyny Estetycznej, która przez cały czas jest patronem Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej. Ten kongres jest też organizowany przez wybitnego lekarza, profesora Carla Alberto Bartolettiego, którego pan Prezes bardzo dobrze zna, który jest jednym z 15 członków, założycieli sekcji medycyny estetycznej. My oczywiście jesteśmy małym brzdącem.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Chciałbym w zdanie wejść. Był z nami tak związany, był tak związany z Polakami i z Polskim Towarzystwem lekarskim, że jak byliśmy u Ojca Świętego, kiedy otrzymywał honorowe członkostwo PTL, pani doktor Zawadowicz i Kolega Rzepka pamiętają, Profesor Bartoletti stał razem z nami, czując się, że on jest jednym z nas. Przepraszam.
Dorota Wydro
Chciałam jeszcze powiedzieć dwa zdania, ponieważ pada tutaj wiele liczb. Ja jestem zdziwiona i zdumiona jedną informacją, którą usłyszałam w czasie wystąpienia pana Prezesa, że są sekcje, które wyrosły z organizacji matki, jaką jest PTL, i odcinają pępowinę i chcą iść swoją drogą. Tutaj mogę podpisać się obiema rękami pod tym, o czym myśli nie tylko zarząd naszej sekcji, ale i wszyscy koledzy, że dla nas ogromnym zaszczytem jest to, że my możemy mieć Państwa za patronów, ponieważ nie ma drugiej tak zacnej, tak starej i tak niesplamionej niczym organizacji lekarskiej w Polsce. I na prawdę bardzo dziękujemy za ten patronat. I dziękujemy za wsparcie pana Prezesa, który dzielnie uczestniczy i w rozmowach kwalifikacyjnych do szkoły i w obronach prac dyplomowych w szkole. Jest na wszystkich naszych kongresach. A jeśli chodzi o liczby to chciałam Państwu uzmysłowić, że 17 lat temu, kiedy powstawała sekcja, ja tych czasów nie pamiętam, bo jeszcze wtedy – byłam już lekarzem, ale nie byłam członkiem sekcji – było to 90 lekarzy. Dwa tygodnie temu przekroczyliśmy magiczną liczbę tysiąca członków. Poza tym w tym roku organizujemy 10 jubileuszowy kongres. Te kongresy w Warszawie goszczą około 1000 lekarzy. To jest jedno z najpoważniejszych wydarzeń na polu medycyny estetycznej. Oczywiście urosła nam pod bokiem konkurencja, która próbuje nas storpedować z każdej strony. Ale przytoczę znowu dwie cyfry, że konkurencji udało się pozyskać 15 słuchaczy na pierwszy rok działania swojej szkoły, a u nas na pierwszym roku jest w tej chwili 125 słuchaczy w porównaniu z 50-cioma w roku ubiegłym. Czyli prawie 3-krotnie ta ilość wzrosła.
Ja jestem tutaj dzisiaj z tego powodu, że sąd rejonowy miasta stołecznego Warszawy rzucił nam niewielką kłodę pod nogi. Kompletnie żeśmy nie wiedzieli, że tak to się może zdarzyć. Mianowicie sąd po rozpatrzeniu sprawy wniosku, a to się odbyło 2 kwietnia tego roku, sprawy z wniosku Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, oddział regionalny Polskiego Towarzystwa Lekarskiego z siedzibą w Warszawie, postanawia zobowiązać wnioskodawcę do usunięcia przeszkody do dokonania wpisu poprzez złożenie uchwały o zmianie nazwy wnioskodawcy na firmę zgodną z treścią art. 43 kodeksu cywilnego, który stanowi iż firma oddziału osoby prawnej, będącego przedsiębiorcą, zawiera pełną nazwę tej osoby oraz określenie „oddział” ze wskazaniem miejscowości, w której oddział ma siedzibę. W niniejszym przypadku firma powinna brzmieć: „Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – Polskie Towarzystwo Lekarskie oddział w Warszawie”. I o tę kosmetyczną zmianę prosimy, jeżeli możecie Państwo taką uchwałę uchwalić, ponieważ bardzo nam zależy, żeby na 10 jubileuszowym kongresie, z racji tego, że mamy już tylu członków, sekcja jawi się troszeczkę strukturą jak gdyby za ciasną dla tylu osób, więc w imieniu zarządu i wszystkich członków chciałam prosić o przychylne ustosunkowanie się do tego zalecenia sądu. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję. Dziękuję Pani Doktor. Proszę Państwa. Chodzi o uosobienie oddziału. Ja bardzo starannie z 10 razy czytałem to orzeczenie sądu. Ma Pani je przed sobą pani Doktor? Mogę prosić? Ostatnie zdanie tu brzmi: określenie „oddział” ze wskazaniem miejscowości, w której oddział ma siedzibę. A więc nie „Polskie Towarzystwo Lekarskie”, ale "oddział”. Ja cały czas to pisałem pani Kasi, mówiłem doktorowi Ignaciukowi, który się zgodził i Państwa chce też prosić, aby brzmienie było takie, że oddział gdzie ma siedzibę. Bo my, jako PTL jesteśmy zarejestrowani w Warszawie od 55, czy 60 przeszło lat.
Także bardzo proszę, aby Państwo wyrazili zgodę z ewentualną zgodą na retusz, jeżeli sąd znowu nam odeśle za miesiąc. Aby to brzmiało „Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – oddział w Warszawie”, albo „Oddział w Warszawie Polskiego Towarzystwa Lekarskiego”.
Proszę mówić do mikrofonu panie Doktorze.
Głos z sali
Jeżeli można, to uważam, tak jak doktor Dosiak zresztą, że należy uchwalić takie brzmienie, jakie życzy sobie sąd, co do jednego przecinka. To nie podlega żadnej dyskusji.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Proszę Państwa. Proponuję, abyśmy do sądu przekazali jedną lub dwie propozycje. Jedną taką, że my jesteśmy zarejestrowani właśnie w Warszawie i nie wiem, czy to dobrze będzie, jeżeli oddział nie będzie miał siedziby, tylko oddział będzie miał po raz drugi siedzibę w Warszawie. Ale proszę Państwa o wyrażenie zgody na dokonanie korekty. Takiej, jaką pani Doktor zaproponowała bądź jak zaproponuje po zmianach przedstawiciel, prawnik z wydziału obywatelskiego zatwierdzającego w sądzie tego typu zmiany. Kto z Państwa jest za.
Głos z sali
To jeszcze raz prosimy, dokładnie, wolno przeczytać.
Dorota Wydro
Sąd rejonowy dla miasta stołecznego Warszawy, po rozpoznaniu na posiedzeniu niejawnym sprawy z wniosku o zmianę wpisu postanawia: zobowiązać wnioskodawcę do usunięcia przeszkody do dokonania wpisu poprzez (...) W niniejszym przypadku firma powinna brzmieć: „Polskie Towarzystwo Lekarskie Oddział w Warszawie plus ta cała nowa nazwa Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – Polskie Towarzystwo Lekarskie oddział w Warszawie”.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Proponujemy dwie wersje. Albo taką, jak pani Doktor przeczytała, albo „oddział (...)”
(z Sali) sąd nie dopuszcza takiej możliwości, że podaje się dwie wersje do wyboru sądu. Musimy zdecydować się na jedną i albo ją zatwierdzić albo odrzucić. \[dalej częściowo niezrozumiałe].
Jerzy Woy-Wojciechowski
Prawnik wynajęty przez sekcję Medycyny Estetycznej dał sześć propozycji. Sam zaopiniował, że te propozycje prawdopodobnie sąd odrzuci, ale między innymi taki wariant, jak Państwo tu słyszeli oraz taki wariant, że „Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej – oddział w Warszawie Polskiego Towarzystwa Lekarskiego”, co jest tylko przestawieniem słów. Proszę, jest tyle mikrofonów. Prosimy głos, Wiesiu, do mikrofonu proszę.
Sekretarz Towarzystwa Lekarskiego w Warszawie
Proszę Państwa, ja jestem sekretarzem Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego i po ostatnich wyborach, żeby zarejestrować zarząd nowo wybrany, trwało to w KRS-ie 1,5 roku. I co 4 lata rejestrujemy mniej więcej ten stary zarząd. I po raz pierwszy właśnie 4 lata temu, jak KRS przeniósł się w Warszawie do nowej siedziby i zrobił się bardzo poważną instytucją, w ogóle nie można rozmawiać, pani Doktor na pewno wie, z urzędniczką, która to przyjmuje. To przyjmują na dole w kancelarii, gdzie się zostawia pismo i czeka się łaskawie na odpowiedź. I przy każdej zmianie pani urzędniczka przysyła po 3 miesiącach zmianę przecinka, po czym po następnych 3 miesiącach, po tym jak my to uzupełnimy, przysyła zmianę kropki, która była na czwartej stronie, ale tego za pierwszym razem nie poprawiła. I taka zabawa trwa, no u nas trwało to 1,5 roku, więc ja sugeruję, żeby zagłosować identycznie tak, jak to jest napisane, ponieważ oni słabo znają język polski i piszą językiem biurowym, który dla nas jest też słabo zrozumiały, ale musimy się do tego zastosować, bo to będzie zabawa w nieskończoność. Ja to mówię z własnego doświadczenia.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Proszę Państwa, dlatego damy jedną wersję, dokładnie taką sądową, jak sąd zaproponował, a drugą przestawimy wyrazy w tej treści: „Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging z siedzibą w Warszawie – Polskiego Towarzystwa Lekarskiego”. Zmienimy szyk słów.
Głos z sali
Proszę Państwa, sąd nie może mieć dwóch wersji. Sąd przyjmuje jedną sformułowaną wersję. Wykorzystajmy fakt, że mamy pewne ułatwienie. Mamy wersję zaakceptowaną, przemyślaną przez sąd rejestrowy. Ta wersja w niczym merytorycznie nie zmienia problemu.
Dorota Wydro
Chcę Państwu przeczytać tu jedno zdanie, które jest dość istotne, że zgodnie z treścią art. 43 § 6 kodeksu cywilnego, paragraf ten stanowi, iż firma oddziału osoby prawnej, będącej przedsiębiorcą, czyli tak jak my jesteśmy odnogą, prawda, PTL-u, zawiera pełną nazwę tej firmy matki oraz określenie oddziału ze wskazaniem miejscowości. Oddział nie może wyprzedzać nazwy głównej towarzystwa. Musi być „Polskie Towarzystwo Lekarskie”, bo to jest ważniejsze, oddział w Warszawie, niestety.
Głos z sali
Ja mam prośbę, jeszcze raz. Myślę, że Państwo się ze mną zgodzą. Proszę nam, bez tych już wszystkich opisów, przeczytać, jak ma wg. sądu brzmieć sama pełna nazwa.
Dorota Wydro
Polskie „Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – Polskie Towarzystwo Lekarskie oddział w Warszawie.”
Jerzy Woy-Wojciechowski
Głosowanie
Kto z Państwa jest za taką wersją, proszę o podniesienie ręki. Dziękuję. Kto się z Państwa wstrzymał od głosu? Franek się wstrzymał? Nie. Kto jest przeciwny?
Do protokółu:
jednomyślnie zatwierdzono projekt sądu do zarejestrowania oddziału w takim brzmieniu, jak pani doktor przeczytała. Dziękuję bardzo. Przechodzimy do punktu 6. Dziękuję pani Doktor za przyjazd. Oddaję głos panu Doktorowi Zbigniewowi Millerowi, który mimo, że nie pełni od kilku miesięcy funkcji sekretarza, bywa praktycznie w każdą środę u nas i pełni w dalszym ciągu funkcję przewodniczącego komisji odznaczeń. Proszę Zbysiu.
Zbigniew Miller
Dziękuję Bardzo. Przepraszam bardzo, będę siedział, jeżeli Państwo pozwolą.
Do PTL wpłynęły wnioski z oddziałów regionalnych, jak również i z samego zarządu głównego. Wnioski na odznaczenia.
Pierwsze na zasłużonemu Polskie Towarzystwo Lekarskie. I z zarządu głównego PTL jest 9 wniosków. Dla Barbary Szeffer-Marcinkowskiej, lekarza stomatologa z Łodzi, Sergiusza Hornowskiego, chirurga z Warszawy, Pawła Krusia z kapituły nagrody zaufania Złoty Otis, o której to instytucji pan Prezes nam dzisiaj już mówił, dla Pawła Lubickiego z Medycyny po Dyplomie, Jadwiga Kamińska, Polskie Radio SA za upowszechnianie problemów zdrowotnych na antenie Polskiego Radia, Janusz Michalak, redaktor naczelny wydawnictwa Inter-Media, Fundacja pomocy humanitarnej Redemptoris Missio, dla fundacji Ewy Błaszczyk „A Kogo”, fundacji Michała Wojtczaka „Patria”. Z Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego wpłynęło 5 wniosków. Dla Hanny Kołodziejskiej, Wiesławy Szczepańskiej, Jerzego Radziszewskiego, Janusza Wasyluka, Zbigniewa Węgrzyna.
Z oddziału Pomorskiego w Gdańsku 3 wnioski. Dla Anny Balcerskiej, pediatry z Gdańska, Romana Nowickiego, dermatologa też z Gdańska i Ewy Solskiej, onkologa z Gdańska. Z Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego 4 wnioski. Dla Jacka Składzień, Ewy Garbacz z Nowego Sącza, Eugeniusza Muciek z Gorlic i Wojciecha Skuchy z Proszowic. Z oddziału PTL w Tarnowie 13 wniosków. Dorota Buczek, Anna Czech, Wiesław Dobroś, Bernardeta Ostręga-Dudek, i diabetolog Dąbrowa Tarnowska, przepraszam, źle przeczytałem, z Dąbrowy Tarnowskiej, Danuta Kulik, Andrzeja Maciejczaka z Tarnowa, Wiesława Olechowskiego, Mirosław Psuja z Dębicy, Grażyna Maria Rokita z Tarnowa, Marek Sawka z Dębicy, Bolesław Wroński z Tarnowa, Marek Zator z Brzeska i Maria Panyk z Tarnowa. 4 wnioski z koła PTL w Śremie. Dla Ewy Dolińskiej ze Śremu, Haliny Furmaniak ze Śremu, Teresy Kamińskiej ze Śremu i Barbary Skibskiej też ze Śremu. Czy pan Prezes zechce zarządzić głosowanie?
Jerzy Woy-Wojciechowski
Szanowni Państwo.
Zawsze obdarzaliśmy komisję, która kilkakrotnie się spotykała, analizując Państwa wnioski. Z żalem muszę powiedzieć, że nie wszystkie oddziały przesyłają chociażby jedno zdanie informacji, które komisja mogłaby rozpatrzyć. Niektórych musimy się dowiadywać prywatnie. A kto co jest, a co on takiego zrobił, że powinniśmy go Państwu z czystym sumieniem przedstawić. Że zasługuje na to, aby był zasłużonym dla Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, albo otrzymał Bene Meritus.
Gorący apel do Państwa, aby do wniosków dołączać chociaż dwa, trzy zdania. Należał 50 lat do towarzystwa, pracował społecznie przy takiej czy nie innej akcji. Gorąco o to prosimy.
Kolega Miller potem mówi – dobrze, ale co on zrobił? Podobnie jak do Gloria Medicine, gdzie nadchodzą całe nieraz wielostronicowe wyjaśnienia odnośnie zasług kandydatów do Gloria Medicine i oddawane są do recenzji jeszcze. Poprzednio profesorowie różni byli proszeni o dokonanie recenzji, czy ta osoba zasługuje na Gloria Medicine, czy nie.
Proszę, aby Państwo zaufali, że tym razem komisja bardzo dokładnie przypatrzyła się wszystkim wnioskom i żebyśmy nie musieli omawiać poszczególnych osób, aby Państwo wyrazili zgodę na głosowanie na całą listę kandydatów przedstawionych do wyróżnienia po aprobacie Państwa.
Głosowanie.
Czy Państwo się zgadzają na głosowanie wspólne? Kto z Państwa jest za tym, aby głosować łącznie proszę o podniesienie ręki. Olbrzymia większość. W takim razie bardzo proszę o wyrażenie zgody, aprobaty, bądź dezaprobaty. Kto z Państwa jest za przyznaniem wymienionych nagród wszystkim osobom wymienionym przez Doktora Zbigniewa Millera proszę o podniesienie ręki. Bardzo dziękuję. Kto z Państwa się wstrzymał? Nie widzę. Kto jest przeciwny?
Oświadczam do protokołu, że jednomyślnie przyznano te wyróżnienia, które proponowali koledzy z oddziałów i zarząd główny. Bardzo serdecznie dziękuję, przechodzimy do następnego …
Przepraszam. Jest jeszcze Bene Meritus.
Proszę Państwa, na drugie nasze odznaczenie wpłynęły również liczne wnioski od Państwa, jak również dwa wnioski z zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Dla Profesora Tadeusza Płus, redaktora naczelnego Merkuriusza Lekarskiego z Warszawy. Zespół redakcyjny i dla zespołu redakcyjnego czasopisma aptekarskiego, które no jest z nami w jakimś sensie i zaprzyjaźnione i również porusza problemy lekarskie i problemy współpracy pomiędzy lekarzami i farmaceutami. Uważamy, że jest to propozycja uzasadniona i bardzo byśmy prosili o jej ewentualne zaakceptowanie.
Z Towarzystwa Lekarskiego warszawskiego wpłynęły cztery wnioski. Dla Jerzego Bidzińskiego, Hanny Bojczuk, Mariana Baranieckiego i Danuty Słowakiewicz.
Z oddziału pomorskiego w Gdańsku jeden wniosek. Dla Alfreda Sameta, bakteriologa z Gdańska.
Z Towarzystwa Lekarskiego częstochowskiego jeden wniosek dla Mariana Hajkiewicza, pediatry z Częstochowy.
Z oddziału w Tarnowie sześć wniosków. Dla Kazimierza Bujaka z Dębicy, dla Lesława Ciepieli z Dębicy, dla Zbigniewa Kochanowskiego z Dębicy, dla Tomasza Kozika z Dębicy, dla Stanisława Łata z Tarnowa, dla Andrzeja Radziszewskiego z Dąbrowy Tarnowskiej.
Komisja zapoznała się z przesłanymi wnioskami, uważa je za w pełni uzasadnione i zwraca się z prośbą do Szanownego Zgromadzenia o ich zatwierdzenie. Dziękuję Państwu.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Szanowni Państwo, przystępujemy do głosowania. To, że prezes nie wie nawet kto jest zgłoszony, to dobrze o mnie świadczy, że się nie wtrącam, że to są wnioski kolegów głównie. Przypominam, że organizacja i stowarzyszenie ma prawo dostać plakietkę Bene Meritus bez wstępnych spraw. Osoby fizyczne dostają po pięciu latach od „Zasłużonemu Polskie Towarzystwo Lekarskie”.
Proszę Państwa o podjęcie decyzji.
Głosowanie.
Czy wymienione organizacje i osoby fizyczne zasługują na to? Kto z Państwa jest za tym proszę o podniesienie ręki. Bardzo dziękuję. Wydaje mi się, że jednomyślnie, ale dla porządku pytam kto z Państwa się wstrzymał? Kto jest przeciwny? Nie widzę.
Gratuluję tym, którzy są tutaj na sali. Państwu wszystkim bardzo gorąco dziękuję za udział w głosowaniu. Dziękuję bardzo.
Proszę Państwa, sprawy bieżące, w których będzie można zabrać głos, nie tylko na tematy A i B tutaj przedstawione, ale również na te, które Państwo chcieliby jeszcze w jakiś sposób poruszyć.
Informacja. 5 listopada o godzinie 9 w Bazylice Świętego Krzyża na ulicy Krakowskie Przedmieście odbędzie się, Jola Nowicka, odbędzie się wmurowanie tablicy poświęconej lekarzom zamordowanym w Katyniu. Kto z Państwa ma możliwość zatrzymania się w Warszawie albo przyjazdu wcześniej to gorąco proszę. O godzinie 11, w drugim terminie, będzie zebranie plenarne w siedzibie naszej w Alejach Ujazdowskich. O godzinie 14:30, po szybkim lunchu, ze względu na koszty, nie chcemy opłacać personelu, który na zamku jest oddzielnie płatny i po przekroczeniu 16-tej godziny płaci się bardzo dużo już - a muszą być strażnicy, muszą być szatniarki itd. – odbędzie się uroczystość na zamku. Przejście z siedziby Towarzystwa Lekarskiego do zamku spacerem maksimum 15 minut. Autobusy dojeżdżają w ciągu 5 minut. Nie będzie problemu, żeby w ciągu pół godziny od lunchu tam się przemieścić. To tyle, jeżeli chodzi o kandydatów, którzy uzyskali najwięcej głosów na Gloria Medicine, to Państwo otrzymali taką informację. Nie wiem, czy? Doktor Miller Powie Państwu.
Zbigniew Miller
Proszę Państwa, w dniu 26 marca odbyło się posiedzenie kapituły naszego największego, najważniejszego odznaczenia Gloria Medicine i kapituła w głosowaniu tajnym, z listy przedstawionych bodajże 16 kandydatów jak zwykle wyłoniła 10 osób do tego corocznego zaszczytu przyznania orderu, medalu właściwie, Gloria Medicine. Są to: Stanisław Bajcar z Rzeszowa, Antoni Gabrilewicz z Białegostoku, Barbara Karpińska-Kurek z Otwocka, Jan Lubiński ze Szczecina, Andrzej Łepkowski z Zabrza, Marek Nowacki z Warszawy, Wojciech Puchała z Krakowa, Janina Suchorzewska z Gdańska, Franciszek Walczak z Warszawy i Maciej Zarębski ze Staszowa. Dziękuję Państwu.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo. Czy kolega Bajcar jest tam na końcu? Jest. Stasiu, gratulujemy serdecznie, zasługujesz bardzo na Gloria Medicine. Bardzo się cieszymy. Będziemy Cię ściskać 5 listopada po południu. Dziękuję bardzo.
Szanowni Państwo, ustalenie terminu jest to początek dyskusji. Za półtora roku kończymy naszą pracę. Byliśmy od początku z Wami. Ja z moimi kolegami niektórymi jestem od początku działalności, kiedy z kolegą Czarneckim zaczynałem studia w 1951 r. Za to Łapkiewicz z Marcelem Wróblem tak samo z mojego roku. Z niektórymi jestem, z Hanią Sypułkowską z tego samego roku. Z niektórymi jestem w zarządzie od Bydgoszczy, od 1987 r. Niektórych znałem wcześniej, bo przez co najmniej 10 lat byłem wiceprezesem zarządu głównego. I przez co najmniej 35 lat znam kolegę Kosowskiego, kolegę Wojasa, tych którzy mają siwe skronie, bo sobie tlenią na blond. Kończy się nasza kadencja i to o czym tutaj była mowa, że trzeba zwolnić będzie. Ja mam zamiar zwolnić miejsce dla kogoś młodszego. Niestety teraz już się zdarzają. Gdzie zrobimy zjazd i wybory nowego zarządu i prezesa. Co Państwo proponują? W grę wchodzi Warszawa, urządzenie zjazdu obok Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w siedzibie dawniej PKPG, dawniej kino Iluzjon, miejsc jest 300. 100 m do przejścia od dawnego Klubu Lekarzy, więc Państwo macie lokalizację już. W grę wchodzi pod Warszawą jeden z ośrodków, który się zajmuje konferencjami. Po wejściu do UE odbywają się również konferencje międzynarodowe. W grę wchodzi zrobienie tego w jakimś mieście, które ma znakomite warunki. Na rybkę powiem Gdańsk, Wrocław, czy jakieś inne miasto, które ma znakomite warunki audiowizualne i lokalowe. Wchodzi w grę również, co wstępnie rozmawiałem, na specjalnych warunkach moglibyśmy, to będzie koniec września 2011 r. Na specjalnych warunkach moglibyśmy urządzić dwudniowe spotkanie w Bryzie w Juracie, gdzie można by przyjechać z rodzinami. Z tym że, ja sobie wyobrażałem, że zjazd nasz może będzie połączony może z wystawą malarstwa lekarzy. Może z jakimś wieczorem literackim lekarzy, a tanecznym na wniosek skarbnika też.
Otwieram dyskusję, co Państwo proponują, bo musimy wstępnie zacząć, czy rozmowy, czy przygotowywać się do tego wydarzenia.
Dwa zjazdy wyborcze odbyły się w Bydgoszczy. Jeden zjazd przed laty odbył się w Olsztynie. Dwa zjazdy wyborcze odbyły się w Częstochowie. Jeden zjazd wyborczy odbył się, jak profesor Steciwko był prezesem, odbył się we Wrocławiu. Znakomicie zorganizowany. Jeden zjazd odbył się w Katowicach. Jeden nadzwyczajny zjazd, kiedy zmieniono prezesa Towpika na mojego poprzednika odbył się w Szczecinie. Jeden zjazd wyborczy odbył się w Kielcach w 70-tych latach, w których też uczestniczyłem. To tyle. Co Państwo proponują, jakie są wnioski?
Głos z sali
Proszę Państwa, dla nas jako zarządu, że tak powiem prezydium, najwygodniej byłoby organizować to w Warszawie, bo nam jest najbliżej. Ale oczekujemy, że z oddziałów, które by się czuły na tyle silne, że mogłyby zaoferować organizację takiego zjazdu z naszym oczywiście współdziałaniem, ale niestety z doskoku, bo wtedy już na miejscu decydują o prawidłowej organizacji ci ludzie, którzy to robią, w miejscu gdzie lokalizujemy zjazd. Myślę, że jest parę takich miejsc, ale trzeba przede wszystkim dopasować możliwości ludzkie do tego, bo nawet jeżeli miasto jest piękne i ma możliwości, a nie ma zespołu ludzi, którzy by potrafili to zrobić to wtedy taki zjazd się pewnie dobrze nie uda. My tutaj oferujemy możliwości warszawskie w wersjach takich, jak tutaj pan Prezes powiedział, to znaczy albo pod kopułą w dawnym PKPG, albo w jakimś ośrodku podwarszawskim. Natomiast trzeba poważnie rozpatrzyć tą Bryzę, o której pan Prezes mówił, bo z kolei Profesor ma możliwości może troszkę ułatwień tańszych jeżeli chodzi o wynajęcie tych pomieszczeń. I tam hotel jest na miejscu. Bo jednak chyba trzeba by celować w takie miejsca, gdzie zakwaterowanie jest w tym samym miejscu, co obrady. Wszelkie dojazdy są zawsze kłopotliwe. Trzeba wynajmować autokary, trzeba organizować jakieś dodatkowe świadczenia związane z przemieszczaniem się naszych kolegów delegatów. Dlatego myślę, że te dwie wersje są najbardziej prawdopodobne. Ale czekamy na jakieś oferty od Państwa z innych miast. Dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Bardzo proszę, kto z Państwa chciałby zabrać głos, dołączyć swoje myśli? Te warunki, które są pod Warszawą są znakomite. Zaprosiło mnie Ministerstwo Rolnictwa, jestem w takiej radzie naukowej i zobaczyłem jak zapyziały, brzydki, nie wyremontowany ośrodek 15 lat temu w tej chwili jest europejskim ośrodkiem. Nie jest tam najtaniej, ale znakomite pokoje, świetne łazienki i świetne sale konferencyjne. W Jadwisinie. Naprawdę znakomite warunki. Za Bryzę też mogę odpowiadać, tylko że dojazd jest ciężki. Kiedy pan Niemczycki, który jest właścicielem urządzał swoje 50-te urodziny 15 lat temu, wynajął wagon, który na dworcu centralnym stał na bocznicy i tam wszyscy goście, łącznie z generałem Petylickim, łącznie z wieloma … już nie muszę dodawać, że najlepsze urodziny były już w wagonie, gdzie był barman itd. Ale teraz wynajęcie wagonu, żeby z Warszawy, czy Poznania jechał. Z resztą w Poznaniu był znakomity zjazd, organizowany jeszcze przez Profesora Hasika chyba w 1988 r. To był zjazd naukowy tylko.
Głos z sali
Ja chciałabym powiedzieć, że rzeczywiście dawno nie było zjazdu wyborczego w Warszawie i ja osobiście byłabym za Warszawą. Żeby w tym roku było to w Warszawie.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Kto z Państwa chciałby, my musimy Państwa zdanie poznać wcześniej, żeby odpowiednio wcześniej rezerwować taką salę. Bo na przykład kiedy chcieliśmy zrobić kiedyś 26-go października Gloria Medicine, kiedy jest troszeczkę cieplej, złota jesień. Zamek królewski miesiąc temu, czy dwa miesiące temu był zajęty tego dnia. Dlatego z dużym wyprzedzeniem musimy działać.
Głos z sali
Chciałem zapytać, w jakich miejscowościach albo miejscowościach pod Warszawą zjazd miałby się odbyć? Bo Pan Profesor powiedział, że w okolicy Warszawy. Ale w jakich miejscowościach, można prosić ewentualnie? Jaka to odległość od Warszawy jest?
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dobrze, drugi głos za Warszawą, kolega Kłosowski. [głos z Sali, słabo słyszalny]
Kłosowski
Proszę Państwa jako popieram zdanie Pani Doktor. Myśmy powinni zorganizować Zjazd właśnie w Warszawie. A to dlaczego? A dlatego, że tam jest najłatwiejszy dojazd. Poza tym jesteście Państwo tam zorganizowani. Jest cały Zarząd tam. Macie doświadczenie. Są lokale, więc można wszystko łatwo zorganizować.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Chcę dodać jeszcze to, że znakomity zjazd, który my organizowaliśmy odbył się w tej Sali, o której wspominałem w dawnej PKPG w 1985 r. Pamiętam tę datę, bo wtedy lekarze przeciw wojnie jądrowej otrzymali pokojową nagrodę Nobla. I miałem honor być z panem, m.in. był pan Profesor, Nefrolog z Gdańska. [głosy z sali]
Proszę Państwa, był to pierwszy zjazd, na który Polskie Towarzystwo Lekarskie, jeszcze nie było Izb, zaprosiło i Polskie Towarzystwo Internistów, Polskie Towarzystwo Chirurgów, Polskie Towarzystwo Ginekologów i zrobiliśmy to jako wspólny zjazd. Adam, pamiętasz to? 1985 r., ale to my byliśmy organizatorami, odbyło się to z udziałem kilkuset, 800, 700 uczestników. Ze strony Ministerstwa Zdrowia pamiętam, że był generał Bończak.
Kolega Bajcar, proszę.
Stanisław Bajcar
Z uwagi na to, że padło pytanie, gdzie są możliwości, to ja mówię, bo to już organizowaliśmy tam, że są możliwości zorganizowania takiego zjazdu w Łańcucie, w Zamku.
Koledzy znają, jest wybudowany teraz hotel 4-gwiazdkowy w centrum miasta, także tych trudności hotelowych, które były poprzednio może już nie będzie, mam nadzieję. Jest taka propozycja, żeby na przykład ten zjazd połączyć z wyjazdem na jeden dzień do Lwowa. To jest dwie godziny jazdy z Łańcuta do Lwowa. Na taką wycieczkę. I wracamy. Ja wiem, że Łańcut i rzeszowskie to jest peryferyjne województwo i dojazd dla wielu kolegów i z innych województw jest niewygodny, dlatego rozumiem propozycję koleżanki, żeby to zlokalizować gdzieś w centrum. Ale nasza propozycja jest otwarta.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękujemy bardzo. Dariusz, prosimy do mikrofonu.
Dariusz Ratajczak
Z racji tej, że nie mamy zbyt wielu propozycji miejsca zjazdu poza Warszawą, poza Łańcutem, czy nie powinniśmy zostawić jakby tej decyzji prezydium i prezydium zadecyduje w porozumieniu ewentualnie z tą propozycją Łańcutową. Z tym, co Państwo już macie wiedzę na temat tego jak wygląda to w Warszawie. Przeliczając możliwości do tych kosztów ja myślę, że decyzja prezydium będzie tutaj najwłaściwsza. Do tego, jeżeli nie mamy już w tej chwili decyzji tutaj z terenu to taka decyzja od prezydium chyba będzie najlepsza.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo. Kolega Czarnecki ma bardzo dobrą propozycję, żeby Państwo się zastanowili, żeby Państwo porozmawiali ze swoimi bliskimi, czy chcieliby Wam towarzyszyć, bo nie można ciągle zostawiać swoich najbliższych, tylko na taki zjazd się powinno jechać z żoną czy z mężem, Czy z kimś, kto chce z ojcem jeszcze jechać. To zawsze zbliża nasze towarzystwo jeszcze bardziej, jak miało miejsce, pamiętacie Państwo zjazd, gdzie kolega przy ognisku, w Sanoku byliśmy, kolega Czerwiński jak organizował znakomity zjazd. Proponuję, abyśmy wrócili do tego punktu 5 listopada. Abyśmy podjęli ostateczną decyzję 5 listopada, dobrze?
My się z kolei zobowiązujemy ile by kosztował zjazd w Warszawie, pod Warszawą, czy w innym ośrodku. Czy zgadzacie się Państwo na taką wersję? Dobrze, dziękuję.
Proszę Państwa, wolne wnioski. Kto z Państwa chciałby zabrać głos? Koleżanka Zawadowicz pierwsza, potem kolega Dosiak.
Beata Zawadowicz
Szanowny panie Prezesie, drogie koleżanki i koledzy, Towarzystwo Lekarskie częstochowskie chciałoby oddać ukłon i szacunek Towarzystwu Lekarskiemu w Tarnowie, które obchodzi w tym roku 140 rocznicę swojej działalności. Jest to po prostu jedno z większych wydarzeń w życiu polskich lekarzy, dlatego że niewiele jest takich stowarzyszeń, które nieprzerwanie, przez tyle lat działałyby. Towarzystwo Lekarskie częstochowskie zostało założone w 1901 r. przez Doktora Władysława Biegańskiego i w tym roku kończymy 109 lat, a towarzystwo tarnowskie jest o 31 lat młodsze. Znaczy my jesteśmy młodsi o 31 lat od tarnowskiego. Ono jest starsze.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Beatka, jak każda kobieta masz rację, z każdej strony.
Cd Beata Zawadowicz
Także ta pomyłka nie była celowa. Gratulujemy tej wspaniałej aktywności Towarzystwu w Tarnowie, która niewątpliwie, ta działalność Wasza naukowa, szkoleniowa, podniosła na wyższy poziom ochronę zdrowia w regionie Tarnowskim, a także pozwoliła wykształcić na pewno wielu doskonałych specjalistów lekarzy. I my, jako Towarzystwo Lekarskie częstochowskie chcielibyśmy uhonorować, na ręce Pana Prezesa wręczyć zawiadomienie, że zostaliście Państwo laureatami honorowej statuetki Biegańskiego, najwyższego odznaczenia Towarzystwa Lekarskiego częstochowskiego, które wręczamy od 2008 r., a jest to inicjatywa roku Biegańskiego, który odbył się w roku 2007 w Częstochowie. Jest nam bardzo miło, że ja mogę przekazać Państwu tą informację i wręczyć statuetkę Biegańskiego w czasie naszej sesji, którą aktualnie przygotowujemy. Sesji historycznej, szkoła wileńska i jej wpływ na rozwój medycyny polskiej, która jest kontynuacją właśnie zeszłorocznej sesji lwowskiej, która była niezwykle udana. I wręczymy tą statuetkę Waszemu Towarzystwu 19 września. Na tą sesję zapraszam wszystkich bardzo serdecznie, zwłaszcza że wśród obecnych tutaj osób jest jeszcze kilku innych laureatów. Zaraz będę o tym także mówiła. Panie Prezesie, proszę przyjąć od nas te prezenty, nasze wydawnictwa ostatnie. Reprint pierwszego wydania myśli, aforyzmów Doktora Biegańskiego i to honorowe zawiadomienie.
Również chciałabym się też dołączyć do ciepłych słów, które tutaj padły pod adresem pana Doktora Macieja Hamankiewicza i jemu również wręczyć zawiadomienie, że został laureatem honorowej statuetki Biegańskiego, ponieważ współpraca Okręgowej Izby Lekarskiej w Częstochowie i Izby Lekarskiej w Katowicach, między nami czyli Towarzystwem Lekarskim Częstochowskim, była po prostu wzorcowa i wszelkie nasze duże inicjatywy, konferencje, były robione wspólnie, za to właśnie chcemy podziękować.
Dzisiaj, wcześniej, wręczyłam jeszcze zawiadomienia oddziałowi katowickiemu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, Towarzystwu Lekarskiemu krakowskiemu, pani Basi Siwickiej i chyba już wszyscy. Nie pominęłam chyba nikogo, będziemy chcieli Państwu, serdecznie zapraszamy, wręczyć te honorowe statuetki na sesji wileńskiej 19 września tego roku. Bardzo dziękuję.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję pani Doktor. Chciałem tylko wprost z gratulacjami powiedzieć, że kiedy ja otrzymałem taką statuetkę, to chyba tylko za to, że podsunąłem pani Doktor, która najpierw sporządziła piękną miniaturkę, żeby to było właśnie nagrodą częstochowskiego Towarzystwa Lekarskiego. Odsiedziałem swoje na ławeczce Biegańskiego w Alei Najświętszej Marii Panny. Przez wiele godzin tam siedziałem, a kiedy dostałem pierwszą emeryturę, nawet chciałem kapelusz przy sobie umieścić. Także Panów czeka też odsiedzenie na ławeczce Biegańskiego troszkę. Żeby nie żartować, już mówię, chcę się Państwu pochwalić przy Prezesie, że uhonorowała mnie Okręgowa Izba Lekarska w Lublinie. Dostałem medal okręgowej Izby Lekarskiej z tak piękną laudacją wygłoszoną przez kanclerza kapituły. Jeden lekarz z Lublina otrzymywał, ja, między innymi podkreślono moją pracę w Towarzystwie Lekarskim, wyjaśniłem, że ta moja praca, to jest Wasza zasługa i dziękując Wam za tą pracę w zarządzie głównym, ja potem zbieram laury. Medal piękny, uhonorowano mnie również zaproszeniem do kapituły, a ja uhonoruję teraz kolegę Sydora i oddam mu głos.
Antoni Sydor
Ja chciałem bardzo serdecznie podziękować pani Doktor za zapowiedź uhonorowania naszego oddziału tym wspaniałym odznaczeniem i przekażę to oczywiście wszystkim kolegom, chociaż część tutaj z nich jest i na pewno już się cieszą z tego powodu. Obiecuję, że przyjadę i równocześnie chcę powiedzieć, żałuję ogromnie, że pani Doktor dzisiaj nie będzie mogła być obecna na tej naszej uroczystości. Jeszcze dodam tylko, że w chwili, kiedy Doktor Józef Starkiel zakładał kółko lekarskie, które dało początek towarzystwu w 1870 r. , to ja tutaj patrzę, pan Profesor Biegański miał wtedy 13 lat. Dziękuję bardzo.
No właśnie, to jest ta różnica, o której wspomniałam, 31 lat, ale nie wspomniałam też o medalu z 70-lecia założenia Towarzystwa Lekarskiego częstochowskiego. Też tutaj właśnie pamiątkowy medal Gorola, bardzo cenny już w tej chwili, wykonany w brązie, wędruje w ręce pana Prezesa. No i zapomniałam oczywiście, że honorową statuetkę również otrzyma pan Doktor Miller, który żegna się z nami, a jest jednocześnie z nami i też właśnie uhonorowaliśmy pana Doktora Millera za jego wspaniałą działalność dla Towarzystwa, Polskiego Towarzystwa Lekarskiego.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję bardzo, teraz kolega Dosiak.
Jerzy Dosiak
Proszę Państwa, parę miesięcy temu zostaliśmy zapoznani z nowo skonstruowaną stroną internetową naszego Towarzystwa. Dzisiejsza komunikacja społeczna stanowi, idąc na skróty, że czego nie ma w Internecie, tego po prostu nie ma. Przejrzałem tę stronę i ileś tam razy do tej strony sięgałem. ilość wejść jest niewielka, niestety. A to my powinniśmy na tę stronę wchodzić. Ponadto z takim dużym zażenowaniem – i to słowo proszę, żeby zostało – z dużym zażenowaniem skonstatowałem byłem fakt o tym, że bardzo niewielka ilość oddziałów posiada własne adresy internetowe czy posiada własną stronę internetową. To jest rzecz w dzisiejszych czasach dosyć upośledzająca, nieposiadanie takiej strony. Stąd apel – w każdym oddziale są młodzi ludzie, dla których Internet jest pasją i którzy taką stronę internetową umieją zbudować. Bardzo proszę, żeby to jakoś rozważyć, bo to jest dzisiaj najpowszechniejszy środek komunikacji i tu jakoś odstajemy od innych organizacji. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękuję za ten tak ważny apel, jak nam ułatwia kontakt, to sobie Państwo nawet nie wyobrażają. Ja wiem, że ciężko się przestawić, ja się tylko nauczyłem jak „małpa” na komputerze pisać. Życie mnie do tego zmusiło, ale jak łatwo się teraz poprawki robi, wszelkie korekty. Kto z Państwa chciałby zabrać głos? Ja jeszcze raz gorąco apeluję. Kolega Wojas dał mi odbitkę, ale do wszystkich Państwa, jeżeli nie pisze się to, jeżeli nie ma w Internecie, jeżeli nie pisze się to o czym mówiłem przy okazji klubu lekarza. Moje 45 lat pracy nie istnieje, bo nie było klubu lekarza przez 45 lat. Dowiedziałem się, że tylko 2005 r. Musimy pisać, dlatego tak ważna jest nasza działalność, Wasza działalność, nasza wspólna działalność przez te wszystkie lata, które istnieje Polskie Towarzystwo Lekarskie, w każdej miejscowości, to za co przyznajemy zasłużonemu lub Gloria Medicine. To jest Państwa zasługa. Dowiadujemy się potem, że ktoś spędził w Indiach, lecząc trędowatych, 10 czy 20 lat, a ktoś inny wysłał dzieci na kolonie, bo nie miały pieniędzy z własnych pieniędzy. Ktoś inny walczył w Powstaniu Warszawskim, ale był na tyle skromny, że nie przyznawał się do tego. Prosimy, bądźcie Państwo aktywni i pomóżcie nam zredagować chociaż teraz tę książkę o przygotowaniach, o pracach Polskiego Towarzystwa Lekarskiego dla reaktywacji samorządu izb lekarskich. Kto z Państwa chciałby zabrać głos?
Głos z sali
Jeszcze ja, jeśli pan Prezes pozwoli. Apel mamy do Państwa, żebyście zabrali te wieści do siebie do oddziałów, bo ci co są obecni oczywiście zaopatrzyli się na teraz, trochę zostało tych egzemplarzy. Chcielibyśmy, żeby to rozpowszechnić również wśród kolegów w Waszych oddziałach i w miejscach pracy. Także bardzo prosimy o zabranie tych egzemplarzy Wieści PTL-u, bo jest tu również trochę z naszych działalności przedstawione. I również prośba była Doktora Sidora, żeby zgłosić, kto nie weźmie udziału w dzisiejszym spotkaniu wieczorowym. Tak zrozumiałem, bo lepiej jest zgłosić kto nie weźmie, tak panie Doktorze? Zaraz powie pan Doktor. Proszę, niech Pan powie.
Antoni Sydor
Proszę Państwa, jeśli można, to jeszcze dwa słowa tylko odnośnie spraw organizacyjnych. Teraz oczywiście odbędzie się obiad. Następnie, tak jak tutaj zostało to przedstawione w komunikacie, o 16 przyjedzie autokar, także będziecie Państwo mieli czas na przebranie się. I kto zechce weźmie udział w tej uroczystości na cmentarzu i później o godzinie 18 spotykamy się na uroczystości jubileuszowej. Po tej uroczystości wszystkich Państwa, łącznie z małżonkami, czy z osobami towarzyszącymi, jak się teraz powszechnie i popularnie mówi, zapraszam wszystkich Państwa na uroczystą kolację w restauracji i hotelu Bristol. To jest w centrum miasta, tuż przy rynku. Stamtąd, z tego miejsca gdzie będą obrady, to jest dosłownie kilka minut. Także będzie można spokojnie przejść pieszo bez specjalnych tych.
Po przyjeździe z cmentarza autokar nas tu dowozi i ten autokar poczeka, jeżeli ktoś z Państwa chciałby..... dzisiaj jest piątek, więc musiałby wyjechać około godziny 17:40. Czasu nie jest tak dużo. To jest Aleja Solidarności. Pieszo, 10 minut, trzeba pytać gdzie jest seminarium duchowne, wszyscy wiedzą gdzie jest. Wejście będzie otwarte, bo są dwa wejścia. Jedno wejście jest od ulicy Piłsudzkiego, a drugie wejście jest od Alei Solidarności naprzeciwko Urzędu Wojewódzkiego, gdzie będą w sobotę obrady.
W sobotę jest konferencja. Proszę Państwa, jest o godzinie 8 jeszcze msza w katedrze. I po tej mszy pieszo przejdziemy do tego Urzędu Wojewódzkiego, dlatego że to jest 10 minut. Do tego miejsca, gdzie będą obrady, z katedry to jest też około 10 minut. Także tutaj nie ma większego sensu, żeby posługiwać się jakimiś środkami lokomocji, ponieważ są bardzo duże trudności z przejazdem w Tarnowie. Z Bristolu do hotelu też można śmiało przejść, bo to jest dosłownie 10 minut.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Proszę Państwa, musimy się sprężyć, żeby panie miały trochę czasu na odklejenie rzęs.
Ja proszę, kolega Kazik Wojas chciał zabierać głos.
Kazimierz Wojas
Szanowni Państwo, przed chwilą udzieliliśmy absolutorium ustępującemu zarządowi głównemu Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Wszyscy sobie zdajemy bardzo dobrze sprawę z tego, jak ciężka jest praca w tej chwili we wszystkich stowarzyszeniach. Bardzo ciężka w stowarzyszeniach lekarskich. Niestety ubolewam. Muszę powiedzieć, że młodzież lekarska nie garnie się zbytnio do pracy w Polskim Towarzystwie Lekarskim. I to jest zadanie członków zarządu, oddziałów i zarządu głównego, żeby bardziej mobilizować tych młodych ludzi. Napracowali się, zarząd główny bardzo. I chciałbym, myślę, że będę wyrazicielem wszystkich nas, złożyć serdeczne podziękowanie wszystkim członkom zarządu głównego za pracę w 2009 r. Bardzo serdecznie dziękujemy.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękujemy Kaziu. Sam robię wszystko, żeby młodzieży było więcej. Za tydzień druga córka rodzi mi kolejnego wnuka, więc ja ze swojej strony na prawdę robię co tylko jestem w stanie.
Głos z sali
Panie Profesorze, Szanowni Państwo, wędrówki dzielnego Wojaka Szwejka. Pewnego pięknego dnia tego roku, już nie pamiętam którego to było miesiąca, znaleźliśmy się z panem Profesorem Juszczykiem w niewoli u Anglików w Londynie. I tam, chciałem tylko taką swoją impresję króciutką, czyli co doprowadziło do momentu, że poczułem się strasznie dumny, bo w tym momencie skręcamy z ulicy Oxford Street i nie bierzemy taksówki, idziemy do The Royal Society of Medicine. Proszę Państwa, sam złoty napis na imponującej budowli ze wspaniałymi drzwiami już świadczy o tym gdzie jesteśmy. Pieczęć królewska w akcie założenia, hol główny, Osler, Darwin, nie wiem kto, bo po prostu nie doczytałem, ale ktoś z wielkich. Odznaczenia korporacyjne.
Jerzy Woy-Wojciechowski
To był Gener, porucznik Marynarki Brytyjskiej [niezrozumiałe]
Głos z sali
Odznaczenia, przedsionek, same odznaczenia proszę zobaczyć jakie robią wrażenie. Kolosalne, ja nie wiem czego są odpowiednikiem. Pieczęć Królowej Elżbiety góruje nad wszystkim.
Poczułem się wtedy dumny, że jestem członkiem Polskiego Towarzystwa Lekarskiego. Za co Panu Profesorowi bardzo wszyscy dziękujemy, że trzyma to w takiej znakomitej kondycji. Sądzę, że niedługo będą u nas i takie odznaczenia i takie budynki i takie dumne ordery. Dziękuję bardzo.
Jerzy Woy-Wojciechowski
Dziękujemy bardzo, gratulujemy wydarzeń. Gdyby nie Caryca Katarzyna z Szczecina, to też bylibyśmy Królewskim Towarzystwem, mam nadzieję, teraz.
Bardzo dziękuję Państwu za udział, dziękuję prezesowi Hamankiewiczowi, że zechciał wśród natłoku takich wielkich obowiązków swoich, przyjechać do nas. Dziękuję Państwu za przybycie, zachęcam do uczczenia pamięci Doktora Starkla, bo historię tworzą ludzie, którzy odeszli już, a o których powinniśmy pamiętać. Dziękuję Antkowi za zorganizowanie tego naszego spotkania i wszystkim Państwu, którzy zabierali głos i uczestniczyli w tym spotkaniu. Bardzo serdecznie dziękuję, do zobaczenia.